Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kardamon. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kardamon. Pokaż wszystkie posty

25 listopada 2013

najprostsza szarlotka

Ten przepis polecam Wam z całego serca.
A dedykuję, standardowo, największej smakoszce szarlotek jaką znam - mojej Mamie :)))

To najpyszniejsze, najbardziej aromatyczne i apetyczne ciasto tego typu, jakie jadłam. Serio.
Robi się je bardzo krótko, bardzo łatwo i przyjemnie.

Idealny sposób na apetyczne doenergetyzowanie się w te zimne i brzydkie dni :D


najprostsza szarlotka
(tortownica x 24 cm)

*nadzienie jabłkowe*
- 6 jabłek obranych, pokrojonych w dość drobną kostkę
- 3 łyżki miodu 
- sok z 1 cytryny
- duuużo cynamonu, szczypta soli i kardamonu


*ciasto*

- 2,5 szklanki mieszanki mąk (pełnoziarnista 3 zboża, gryczana i migdałowa)
- ok. 1/3 kostki masła 
- 1 jajko
- 4-5 łyżek jogurtu greckiego lub śmietany
- solidna szczypta soli
- 2 łyżki ksylitolu + 3 łyżki cukru trzcinowego

1. Najpierw przygotowałam nadzienie jabłkowe. Wszystkie składniki wrzuciłam do rondelka i dusiłam niecałe 10 minut, aż woda z jabłek delikatnie odparowała i całość zgęstniała - część jabłek się rozgotowała a część pozostała w całości.
2. Składniki na kruche ciasto (OPRÓCZ cukru trzcinowego) zagniotłam, do konsystencji kruszonki. Żadnego zagniatania, wałkowania, itd, po prostu zwykła kruszonka.
3. 2/3 kruszonki wyłożyłam na dno silikonowej formy, ugniotłam, aż pokryła równą masą całą powierzchnię. Na to wylałam masę jabłkową. Do reszty kruszonki dodałam cukier trzcinowy i dokładnie wymieszałam. Wysypałam na jabłka.
4. Piekłam 30 min w 180 stopniach z termoobiegiem.


14 listopada 2013

ekspresowy piernik żytnio-gryczany

Ostatnio mam humor bardzo piernikowy.

Dziś pewnie będę robić swoją (zdrową) wersję tego wyjątkowego, staropolskiego.
Jednak póki co musiałam pocieszyć się takim zwyklakiem.

Banalny w przygotowaniu, wsyp-wlej-wymieszaj-upiecz, a smak wyrafinowany.
Mięciutki, puszysty, wilgotny, aromatyczny.
Z kremową polewą kakaową. Można przełożyć powidłami śliwkowymi <3
Czego chcieć więcej?



ekspresowy piernik żytnio-gryczany
(forma 20x20)


*piernik*

- 3 łyżki masła + 3 łyżki oleju kokosowego ekologicznego bezzapachowego
- 6 łyżek miodu wrzosowego
- 2 łyżeczki cynamonu + szczypta soli + szczypta karobu + 3/4 łyżeczki imbiru suszonego + 0,5 łyżeczki czarnego świeżo mielonego pieprzu + szczypta gałki muszkatołowej + duża szczypta kardamonu + szczypta mielonych goździków
- 3/4 szklanki jogurtu naturalnego
- 2 jajka


- 1 łyżeczka sody oczyszczonej

- 1,5 szklanki mąki żytniej razowej (typ 2000)
- 1 szklanka mąki gryczanej

1. Tłuszcz, miód i przyprawy rozpuściłam w rondelku.
2. Następnie wlałam jogurt oraz jajka, wymieszałam na jednolitą masę.
3. Połączyłam z sodą i mąkami, wymieszałam.
4. Odstawiłam na godzinę, aby masa się przegryzła. Dość płynna przemieniła się w puszystą i gęstą.
5. Piekłam w foremce silikonowej, 30 min w 180 stopniach C.
6. Ciasto po wyjęciu z piekarnika nakłułam nożem i polałam polewą. Zostawiłam do wystygnięcia.

*polewa*
- 4 łyżki oleju kokosowego ekologicznego bezzapachowego
- 4 łyżki ksylitolu
- pół szklanki ciemnego kakao
- pół szklanki jogurtu naturalnego
- szczypta soli

Olej kokosowy, ksylitol, sól i kakao rozpuściłam w rondelku. Gdy się wymieszały dodałam jogurt i wymieszałam energicznie trzepaczką. Masa na początku może sprawiać wrażenie lekko ważącej się, ale to pozory :P Użyłam lekko przestygniętej (5 minut).


Wy też już pieczecie pierniki?

28 lipca 2013

imprezowy mix przepisów

Dziś wrzucam obiecane przepisy na potrawy, które miałam przyjemność zaserwować na dwóch imprezach, które organizowałam razem z mamą :D

1. Absolutnie zaskakującai wyjątkowa, będąca hitem obydwu imprez, pasta z marchewki <3

orzechowa pasta z marchewki 
- 1 puszka pomidorów
- ok. 1 kg marchwi
- szczypta soli, oregano, ostrej papryki, chlust sosu sojowego
- 5 kopiastych łyżek masła orzechowego (minimum 96 % orzechów, patrz na skład!)

Do rondelka wrzuciłam pomidory z puszki wraz z 1/2 szklanki wody. Dodałam pokrojoną w małe kawałki marchew i przyprawy. Gotowałam ok 15-20 minut aż marchew zmiękła. Wrzuciłam do blendera, dodałam masło orzechowe, zmiksowałam.
Smak nie do podrobienia :D

2. Na tyle smaczna pasta, że nawet osoby, które nie lubią oliwek, wcinały ze smakiem :D

cytrynowa tapenada z czarnych oliwek
- 1 duży słój czarnych oliwek (bez pestek)
- skórka i sok z 1 cytryny
- 5 ząbków czosnku
- 1 łyżka musztardy
- świeżo starty czarny pieprz
- ok. 1/4 szklanki oliwy z oliwek z pierwszego tłoczenia

Wszystkie składniki należy zblendować.



3. W świeżo pieczonym pieczywie, a zwłaszcza w takim z prawdziwego pieca chlebowego jest coś magicznego. Ten cały rytuał, doglądanie, ugniatanie i krojenie parzącego jeszcze ciasta i pilnowanie języka, aby zbytnio się nie oparzył ;P

focaccia 
niestety nie mam zdjęcia :(
(składniki na 12 dużych placków)

- 2 kg mąki pszennej pełnoziarnistej drobno mielonej
- 4 saszetki suszonych drożdży (28 g)
- ok. łyżka soli morskiej
- ok. 1/4 szklanki oliwy z oliwek
- 4-5 szklanek ciepłej wody (lałam na oko, wszystko zależy od wilgotności mąki)

Wszystkie składniki wymieszałam i zagniotłam sprężyste, aczkolwiek lekko klejące się do rąk ciasto (dzięki temu chlebki wyszły wilgotne i bardzo smakowite :). Odstawiłam, aż ciasto podwoiło (albo nawet potroiło) swoją objętość. Odrywałam kawałki, wykładałam na lekko posypaną mąką deskę, palcami nadawałam im kształt placków i piekłam w piecu chlebowym (można spokojnie zrobić to w piekarniku, myślę, że ok 20 minut w 200 stopniach załatwi sprawę :)

4. Kolejna, ciesząca się dużym powodzeniem ciekawostka, cudownie słodka i apetyczna. Nie podaję proporcji :)

surówka marchewkowo-kokosowa
- marchew
- rodzynki (niesiarkowane!)
- wiórki kokosowe (również niesiarkowane!)
- olej kokosowy
- olej lniany zimnotłoczony
- sok z cytryny
- kardamon





5. Wege pasztet, który smakował mięsem, i ciężko było uwierzyć, że mięsa nie zawierał :D



pasztet soczewicowo-ciecierzycowo-jęczmienny z suszonymi pomidorami i słonecznikiem



- 2 puszki ciecierzycy

- 400 g soczewicy czerwonej (waga suchej, przed ugotowaniem)
- ok. 150 g suszonych pomidorów
- ok. szklanka kaszy jęczmiennej
- ok. 1/4 szklanki oliwy z oliwek z pierwszego tłoczenia
- 2-3 ząbki czosnku
- 1 jajko
- sos sojowy, oregano, tymianek, ostra papryka


Kaszę podprażyłam w suchym rondelku, aż zaczęła pachnieć. Dodałam soczewicę, zalałam wodą (tak, aby była ponad poziom kaszy i soczewicy ok 2-3 cm) oraz dodałam przyprawy i suszone pomidory pokrojone na kawałki. Gotowałam aż kasza i soczewica wchłonęły wodę (zajmuje to ok 10-15 minut).

Ciecierzycę wyjęłam z puszki, odsączyłam i opłukałam dokładnie.
Wszystkie składniki zmiksowałam razem w blenderze (musiałam to robić na 2 tury, bo wychodzi tego dużo).
Przełożyłam do foremki wysmarowanej oliwą z oliwek, na wierzchu ułożyłam warstwę pestek słonecznika.
Piekłam ok 45 minut w 180 stopniach z termoobiegiem.



6. Ach, słodkości :D <3

fasolowe brownie z orzechami laskowymi
(przepis wymyślony na podstawie wielu innych tego typu)

- 2 puszki fasoli czerwonej 
- 6 jajek
- 3/4 szklanki gorzkiego kakao
- 1/4 szklanki karobu
- 1 szklanka syropu z agawy + 2 miarki stewii
- szczypta soli, ostrej papryki
- 1 łyżeczka sody oczyszczonej + 2 łyżki octu balsamicznego
- 2 kopiaste łyżki oleju kokosowego nierafinowanego zimnotłoczonego
- na wierzch: pokruszone orzechy laskowe

Wszystkie składniki zblendowałam. Wlałam do formy do pieczenia (należy użyć silikonowej, lub zwykłej wyłożonej papierem do pieczenia i posmarowanej odrobinką oleju kokosowego), na wierzchu posypałam orzechami laskowymi. Piekłam w 180 stopniach BEZ termoobiegu przez ok 20-25 minut.

owsiano-orkiszowe zawijaski z budyniem, morelami i jagodami goji
(składniki na 2 duże blaszki)

- 3 szklanki mąki owsianej
- 3 szklanki mąki orkiszowej
- 4 łyżki oleju kokosowego zimnotloczonego
- 2 saszetki suszonych drożdży (14 g)
- ok. pół szklanki syropu z agawy
- szczypta soli, kardamonu, skórka z 1 cytryny
- 2-3 szklanki płyny (pół na pół ciepła woda z mlekiem sojowym)


Wszystkie składniki wymieszałam, zagniotłam bardzo wilgotne, ale dające się mieszać ręką ciasto. Odstawiłam na godzinę do wyrośnięcia. W tym czasie przygotowałam budyń (z Lidla, waniliowy) - 2 saszetki, w mniejszej ilości mleka niż na opakowaniu - użyłam pół na pół mleka sojowego i krowiego, oraz słodziłam ksylitolem i syropem klonowym.

Gdy ciasto wyrosło, wyłożyłam je na stolnicę oprószoną mocno mąką owsianą. Ręką uklepałam je w kształt prostokąta (o grubości ok 0,5 cm). Następnie wyłożyłam na nim warstwę budyniu, na to pokrojone morele oraz jagody goji. Zawinęłam ciasto w rulon, pokroiłam na zawijaski o grubości ok 3-4 cm. Układałam koło siebie na blaszce. Zostawiłam do wyrośnięcia na pół godziny, upiekłam (ok 40 minut) w 180 stopniach bez termoobiegu.



Uhh to by było na tyle :D
Było jeszcze bombowe tiramisu, totalna gwiazda obydwu imprez, ale tym przepisem może podzielę się innym razem :))
Co za dużo, to nie zdrowo :)

W ogóle dziękuję bardzo wszystkim gościom, za cudowny klimat, za tą przyjemność wywołaną jedzeniem, która wyraźnie rysowała się na Waszych twarzach. Za mnóstwo ciepłych słów, miłych spojrzeń i uśmiechów. Dziękuję <3

16 maja 2013

ciasto z budyniem i rabarbarem (bez mąki, cukru) / wspólne pieczenie :D


Cześć! :D
Co u Was?
Ja wkręciłam się bardzo w jazdę na rowerze, dalej ćwiczę, trochę biegam, brnę przez studia, a na karku czuję gęsią skórkę od zbliżającego się wielkimi krokami licencjatu :P
a tak w ogóle to przez tą pogodę generalnie wolę gdy mnie nie ma w domu niż gdy w nim jestem :D

Od paru miesięcy próbowałyśmy z Kasią umówić się na wspólne pieczenie. Nawet wymyśliłam już kiedyś przepis który mogłybyśmy razem wypróbować, ale niestety każda z nas miała dużo obowiązków i nic z tego nie wyszło.
Ostatnio Kasia napisała do mnie znów, dzięki czemu zmobilizowała mnie do kupienia rabarbaru i kombinowania z nim. :D
Napisałam jej w mailu przepis, taki mniej więcej, na zasadzie wytycznych.

Oto efekt naszej owocnej współpracy.

Najśmieszniejsze (i najsłodsze) jest to, że ciasto upiekłam wczoraj rano, wyszłam z domu gdy było jeszcze ciepłe, wróciłam, i okazało się że została go niespełna 1/3 (a blacha której użyłam jest spora).
Sama też wciągnęłam wieczorem baaaardzo duży kawałek.
Polecam!




ciasto z budyniem i rabarbarem (bez mąki, cukru)
(duża blacha)

*mokre składniki*
- 3 banany (rozdrobnione widelcem na ciapę ;D)
- 2 małe jabłka (starte na grubych oczkach)
- 1 pomarańcza (sok i skórka)
- 3 jajka
- ok. 0,5 szklanki wody
- 3 miarki stewii (ja używam firmy Stewiapol, jest bardzo skoncentrowana - zawiera 96% glikozydów stewiolowych)
- 1 kopiasta łyżeczka sody oczyszczonej
- szczypta soli, kurkuma, cynamon, czarny pieprz, kardamon


*suche składniki*

- 2 szklanki płatków owsianych (zmielonych na mąkę)
- 1 szklanka zarodków pszennych
- 0,5 szklanki otrębów owsianych
- 0,5 szklanki mąki gryczanej
- duża garść rodzynek (można zastąpić dowolnymi suszonymi owocami)


*następnie*

- duży chlust octu jabłkowego nierafinowanego


*na wierzch*

- ugotowany budyń waniliowy (ja użyłam 1,5 opakowania budyniu (bez cukru) z Lidla (jest cudowny!!!!!!!!!!!), ugotowałam w mleku sojowym waniliowym i krowim w proporcji 1:1, z dodatkiem 1 miarki stewii)
- rabarbar (dużooo!)
- po pół garści: nerkowców i orzechów włoskich (rozdrobnionych w moździerzu)

1. Wszystkie składniki mokre dokładnie wymieszałam.
2. Następnie wsypałam suche, powtórzyłam czynność.
3. Wlałam ocet do masy, ponownie wymieszałam (można zauważyć jaka robi się puszysta :)
4. Nałożyłam ciasto do blachy wyłożonej papierem do pieczenia. Na wierzchu ułożyłam w miarę równą masę ugotowanego i lekko przestudzonego budyniu. Na to wysypałam rabarbar, wgniotłam go delikatnie w budyń i ciasto. Posypałam rozdrobnionymi orzechami.
5. Piekłam 50 min w 180 stopniach z termoobiegiem.
6. Polecam jeść gdy ostygnie (można mocno poparzyć język gorącym budyniem, a poza tym lepiej smakuje zimne ;D).



Dziękuję, że się martwicie czy żyję i w ogóle :D

Gdy zakładałam tego bloga, z góry wiedziałam, że nie będę dodawać wpisów bardzo regularnie. Po prostu wtedy, kiedy mnie na to najdzie ochota.
Ale wierzcie mi Dziewczyny, że zaglądam do Was codziennie (jestem od tego uzależniona)!
Ściskam :*

6 lutego 2013

pseudo-pilaw orkiszowy z fasolką mung i bakaliami (wegański) / współpraca part II

Ta potrawa od bardzo dawna krążyła mi po głowie!
Miałam ochotę na rozgrzewający, orientalny aromat <3

Z pomocą przyszła mi cudowna współpraca z firmą Twardy Orzech, o której warunkach (i sposobie jej podjęcia) szczegółowo pisałam w poprzednim poście :D:D

Danie, które dziś przyrządziłam nazywam pseudo-pilawem, ponieważ robię go w nieco odmienny sposób niż standardowy pilaw (głównie ze względu na rodzaj składników). Jest on bardzo zdrowy, działa wzmacniająco i przeciwprzeziębieniowo (orkisz, przyprawy, orzechy), oczyszczająco (fasolka mung, pietruszka), jest bogaty w zdrowe tłuszcze (olej kokosowy, migdały, nerkowce), pełnowartościowe białko roślinne (połączenie roślin strączkowych i ziaren zbóż, orzechy). Doskonale działa na kondycję fizyczną jak i psychiczną (nerkowce zawierają tryptofan, który jest prekursorem hormonu szczęścia; ostra papryka pobudza ośrodek przyjemności w mózgu, a smak potrawy, kojący, sycący i satysfakcjonujący sprawia po prostu niesamowitą radość ;).
Składniki można stosować wymiennie, dodawać inne, liczy się ogólna idea :)
Przez przypadek ta potrawa mi wyszła wegańska (Ilonko MniuMniu, coś dla Ciebie :D) :P
Same plusy.

Musicie spróbować!!

pseudo-pilaw orkiszowy z fasolką mung
(4 spore porcje)

- 1/3 szklanki fasolki mung (przed ugotowaniem)
- troszkę ponad 1/2 szklanki ziaren orkiszu (przed ugotowaniem)


- łyżka nierafinowanego zimnotłoczonego oleju kokosowego

- por, cebula
- przyprawy: sól, wędzona słodka papryka, wędzona ostra papryka, nasiona kolendry (rozłupane w moździerzu), odrobinka sosu sojowego, kopiasta łyżeczka musztardy, szczypta kardamonu, szczypta gałki muszkatołowej, szczypta ziela angielskiego, kilka pręcików szafranu


- warzywa (pokrojone w dość małą kostkę): ok. 10 pieczarek, 1 papryka. 2 korzenie pietruszki

- 4 suszone pomidory (posiekane w cienkie paseczki)
- suszone owoce: garść jagód goji, garść żurawiny (bez cukru)
- orzechy: garść płatków migdałowych, garść nerkowców, garść pistacji (bez soli)

1. Fasolkę mung i ziarna orkiszu namoczyłam (w osobnych garnkach ;P) w wodzie (do orkiszu dodatkowo dodałam soku z cytryny, żeby zniwelować fityniany znajdujące się w jego zewnętrznej części), przez kilka godzin.
Następnie odlałam wodę z moczenia, dolałam świeżej (2 cm ponad warstwą orkiszu/fasolki). Gotowałam ok. 40 min, do miękkości (zarówno orkisz jak i fasolka mung gotują się podobnie ;)
2. Cebulę i pora pokroiłam w grubą kostkę. Podsmażyłam je na patelni z rozgrzanym olejem kokosowym.
Wsypałam wszystkie przyprawy, smażyłam jeszcze chwilkę, aż poczułam ich intensywny aromat.
3. Dodałam posiekane w kostkę warzywa, dusiłam aż stały się al dente (ok 3-5 minut na sporym ogniu).
4. Następnie wrzuciłam orkisz i fasolkę, poddusiłam jeszcze całość ok 3 minuty, aż nadmiar płynu odparował (specyficzną właściwością pilawu jest to, że każdy składnik ma być jakby osobno od siebie, nie sklejony żadnym sosem ;)
5. Na osobnej patelni (suchej) podprażyłam orzechy. Posypałam nimi pseudopilaw, wymieszałam. Podawałam od razu :D



Smak?
Słodko-kwaśno-ostry (moje ukochane połączenie smaków ostatnio) <3
Z wyczuwalną nutą ziaren kolendry, kęsami lekko cierpkiej żurawiny i słodkawych jagód goji oraz korzenia pietruszki. Z chrupiącymi, aromatycznymi orzechami, miękką, rozpływającą się w ustach, kremową fasolką i żującym, sprężystym orkiszem.


Polecam!!!

No i zapraszam do odwiedzania strony sklepu Twardy Orzech  oraz lubienia ich strony na facebooku [ klik ]



A jutro? Mam dla Was mega przepis :D
Na przegenialny, tłustoczwartkowy sernik z ricotty <3
Zakochałam się, nie zrobię już nigdy żadnego innego, z jakichkolwiek chudych twarogów :D
Zapraszam jutro, kochane:*
Miłego!!!

4 lutego 2013

prozdrowotny wypiek śniadaniowy inspirowany orientem / współpraca

Cześć mordeczki :*

Koło 2 tygodni temu skończyła mi się inulina, skończyły mi się bakalie, miałam ochotę na wanilię. Postanowiłam poszukać na allegro (bo inuliny w normalnych sklepach ze świecą szukać ;).
Znalazłam sprzedawcę, który oferował towar (wg zdjęć) bardzo dobrej jakości w bardzo satysfakcjonującej cenie.
Zamówiłam i... zachwyciłam się!
Migdały, które wtedy zamówiłam powaliły mnie smakiem i wielkością <3
Wanilia była niesamowicie aromatyczna, podobnie jak kardamon.
Jagody goji też przepyszne.
Biały mak (którego dostępność jest przeważnie średnia), obłędny!

To zamówienie na allegro i zachwyt paczką którą dostałam spowodowały, że, w formie wyjątku, napisałam do sklepu Twardy Orzech (swoją drogą dobra nazwa ;D) zwracając się z propozycją współpracy :))

Odpowiedź otrzymałam bardzo szybko, pani Kinga z którą wymieniałam maile w przemiły sposób skonsultowała ze mną warunki współpracy, ja sama wybrałam składniki które chciałabym otrzymać.

Zaproponowałam, że zrobię dwie potrawy z użyciem ich produktów (choć wiem, że tych potraw będzie o wiele więcej, kocham bakalie! :D <3).

Dzisiaj dostałam paczkę i jestem wszystkim zachwycona !! :))
Pomijając produkty które zaproponowałam, dostałam też słodki upominek w postaci orzechów ziemnych w karmelu - ja nie jadam takich rzeczy (karmel) ale mojej siostrze tylko się oczy zaświeciły jak to zobaczyła i od razu mi ukradła opakowanie z tymi orzeszkami, ledwo zrobiłam zdjęcia ;D

Jedyne do czego mogę się przyczepić to sposób pakowania produktów - z zewnątrz bardzo estetyczny karton, natomiast w środku - każdy produkt (w swoim firmowym opakowaniu) był zapakowany w woreczek foliowy - więc gdy tych produktów było sporo, powstała w mojej kuchni olbrzymia sterta siatek - dla środowiska i mojej średnio dużej kuchni to nie było zbyt cudowne zjawisko :P
(zdjęcia wszystkich produktów są na samym dole)

No więc pora na pierwszy przepis na jedzenie o którym myślałam już od dłuższego czasu, tylko wstrzymywałam się ze zrobieniem od momentu gdy dowiedziałam się że współpraca dojdzie do skutku :))

prozdrowotny wypiek śniadaniowy inspirowany orientem
(blacha ok. 24x34 cm; 4 porcje śniadaniowe)

- 3/4 szklanki płatków owsianych
- 1/4 szklanki otrębów owsianych
- 1/2 szklanki ziaren quinoa (przed ugotowaniem! , + 1 szkl wody do gotowania)
- garść orzechów włoskich (zmiażdżonych w moździerzu)
- garść nerkowców (zmiażdżonych w moździerzu)
- garść jagód goji
- 5 łyżek ksylitolu
- 3 łyżki inuliny
- 3 jajka
- 0,5 szklanki mleka sojowego + 3/4 szklanki ciepłej wody
- 1 łyżeczka sody oczyszczonej + łyżka soku z cytryny (i odrobinę skórki z cytryny)
- szczypta soli, cynamon, kurkuma, kardamon, chilli, biały pieprz (świeżo zmielony), nasiona z środka 1 laski wanilii, łyżeczka wody z kwiatów róży, 0,5 łyżeczki ekstraktu migdałowego (<3)

1. Quinoa wrzuciłam na sitko, dokładnie przepłukałam. Wrzuciłam do garnka, wlałam szklankę wody, gotowałam na małym ogniu pod przykryciem (jakieś 10-15 min). W międzyczasie przygotowałam resztę składników :)
2. Do miski wrzuciłam resztę składników (kolejność nie ma znaczenia :P) i dokładnie wymieszałam. Odstawiłam na chwilę (aż ugotowała się quinoa) - dzięki temu płatki i otręby zaabsorbowały część płynu.
3. Gdy quinoa się ugotowała, przemieszałam ją porządnie żeby szybciej ostygła (tak żeby była ciepła ale nie mega gorąca). Dodałam ją  i dokładnie, raz jeszcze, wymieszałam.
4. Gotową masę przelałam na blachę wyłożoną papierem do pieczenia (wychodzi mocno płynna :). Piekłam 40 minut w 180 stopniach z termoobiegiem.



Będę wcinać jutro na śniadanie (będą zdjęcia jutro, podobnie jak szerszy opis tej potrawy), ale tu macie małą próbkę, bo nie mogłam się powstrzymać przed spróbowaniem.. pachnie to niczym arabskie noce :D
Podałam z twarożkiem wymieszanym z olejem lnianym, wodą z kwiatów pomarańczy i syropem klonowym.




Kaloryczność całości:
~ 1980 kcal , Białko 81 g, Tłuszcze 87 g, Węglowodany 257 g - w tym błonnik 30 g

Czyli na porcję śniadaniową (1/4) wychodzi:
~ 495 kcal , Białko 20 g, Tłuszcze 22 g, Węglowodany 64 g - w tym błonnik 7,5 g

Smacznego!! ;*

ps. słowa mojej mamy gdy tego spróbowała 'mmmm jakie to smakowite..mniaam rewelacja!!' - lepszej rekomendacji chyba nie trzeba, co nie? ;D

wszystkie produkty, które dostałam :D <3


Link do sklepu: Twardy Orzech
Link do ich facebooka: [klik] - lajkujcie, trzeba ich wesprzeć ej! :D

miłego dnia!! ;*

25 stycznia 2013

cytrusowo-migdałowe ciasto z ciecierzycy

Obiecałam w śniadaniowym poście, że pójdę poćwiczyć i wrzucę przepis <3
Ćwiczenia efektywnie wykonane , posiłek potreningowy (z ciachem jako częścią składową) wciągnięty z OLBRZYMIM smakiem ;D

To ciasto jest absolutnym hitem !!
Smakuje jak połączenie najdelikatniejszego biszkoptu z wilgotną babką piaskową, o aromacie cytrusowej drożdżówki <3
Kojarzysz Petitki Lubisie? Moja siostra, gdy była małym smrodem, bardzo lubiła je jeść ;P
To właśnie to ciasto ma coś w sobie ze spodów tych ciasteczek. Podobny aromat, wilgotność.
Jest ULTRA wilgotne, mięciutkie, delikatne, wręcz rozpadające się.

Musisz spróbować, chociażby, żeby się przekonać do tego typu wypieków <3
Dla przypomnienia podaję linka do mojego serniko-brownie z użyciem strączków [klik]

cytrusowo-migdałowe ciasto z ciecierzycy
(duża blacha, 15 sporych kawałków)

*ciasto*
- 200 g ciecierzycy (przed ugotowaniem)
- 5 jajek '0' (osobno białka i żółtka)
- 0,5 szklanki wody
- 0,5 szklanki ksylitolu (można użyć w zasadzie dowolnego zdrowego słodzidła - gdy jest płynne należy pominąć dodatek wody, oczywiście jak zwykle cukru nie pozwalam używać :P /ani sztucznych słodzików do pieczenia/)
- skórki z cytryny i pomarańczy (starte na drobnych oczkach tarki ;)
- 3 łyżki serka 0% Emilki
- 2 łyżki płatków drożdżowych nieaktywnych (jest to zupełnie opcjonalne :P)
- 3 łyżki zarodków pszennych
- łyżeczka sody oczyszczonej + 2 łyżki soku z cytryny
- szczypta soli, białego pieprzu, kardamonu

*na wierzch*
- 3 łyżki surowego cukru palmowego/kokosowego
- garść migdałów (utłuczona w moździerzu na pył)
- ok. 1 łyżka cynamonu

1. Ciecierzycę namoczyłam przez kilka godzin, a następnie ugotowałam do miękkości, wystudziłam.
2. Ubiłam na sztywno białka z ksylitolem i sporą szczyptą soli.
3. Zmiksowałam w blenderze ciecierzycę z resztą składników.
4. Wmieszałam delikatnie białka.
5. Po wyłożeniu masy na blachę posypałam ją mieszanką cukru kokosowego z migdałami i cynamonem.
6. Piekłam 45 minut w 180 stopniach z termoobiegiem.



~ w miarę możliwości polecam upiec to ciasto w silikonowej foremce - ja piekłam w blaszanej wyłożonej papierem do pieczenia i niestety ciasto troszkę przywarło, trzeba się nagimnastykować żeby je wyciągnąć ;)
~ ciacho rośnie a potem trochę opada, nie trzeba się tym przejmować :)




~ 1 kawałek (1/15 całości) dostarcza:
ok. 120 kcal / Białko: 6,6 g / Tłuszcze: 3,8 g / Węglowodany: 18,4 g - w tym błonnik 2,5 g

ściskam :*


śniadanie 25/01/2013

oj, dzisiaj elektryzujące śniadanie ;D

od jakichś 3 miesięcy tak strasznie płakałam że mam ochotę na MALINY, no i w końcu dostałam, mrożone, rozpływam się ;D:D:D


Elektrrrryzująca dwuwarstwowa owsianka malinowo-kokosowa:
1. Owsianka gotowana na wodzie z mrożonymi malinami (!!!! :D), wiórkami kokosowymi, skórką cytrynową, chilli w proszku (koniecznie!), szczyptą cynamonu, kardamonu i ksylitolem.
2. Serek 0% Emilki z  olejem kokosowym (najpierw go rozpuszczam i potem mieszam z serkiem, powstaje konsystencja podobna do bitej śmietany! ;D), ksylitolem i malutkim utartym jabłkiem.
3. na wierzchu są płatki kokosowe i zmiażdżone nerkowce.

do tego kawa, americano z cykorią i mlekiem krowiowo-sojowym xD

<3<3

Idealne połączenie malin z kokosem, kwaskowa słodycz wzbogacona o orzeźwiające chilli, łagodzący wszystko, lekko tłustawy smak oleju kokosowego i lekko wybijająca się skórka cytrynowa idealnie komponująca się z kardamonem. 
Ta owsianka jest zdecydowanie moją ulubioną. Jutro też ją sobie zrobię! :D

po wymieszaniu :P
A Wy mieszacie swoje owsianki z dodatkami przed jedzeniem? ;)

Później wrzucę przepis na kolejny przepyszny i zdrowy wypiek :D
Tym razem to będzie ciasto, które smakiem i konsystencją przypomina połączenie biszkoptu z najdelikatniejszą drożdżówką <3

Ale najpierw ćwiczenia - za niecałe 2 godzinki będę cisnąć Killera, nie mogę się doczekać :D:D:D

Stay tuned,
miłego dnia :***


19 stycznia 2013

serniko-brownie z awokado, fasolką mung i bananami (bez mąki)

Obiecałam w moim dzisiejszym śniadaniowym poście, więc spięłam dupcię, szybko odśnieżyłam wielki podjazd (zajęło mi to jedynie ;) pół godziny, szybkim tempem, ze słuchawkami na uszach - wszelka zumba się chowa xD), wcisnęłam w siebie kawał tego cudownego ciasta i jestem gotowa się nim z Wami podzielić :DD

Składniki dość niecodzienne, ale jesteście ze mną już trochę i wiecie, że ja tak lubię :D

Fasolka mung ma zdolności oczyszczania wątroby i woreczka żółciowego, jest moczopędna i usuwa opuchlizny z organizmu. Jest bardzo wartościowa, ma dobrej jakości białko, a PRZEDE WSZYSTKIM jest świetna dla NERWUSÓW - jest wychładzająco-wysuszająca - czyli usuwa objawy nadmiernej kumulacji wilgotnego gorąca w organizmie (które między innymi objawia się nerwowością, brakiem cierpliwości - czyli coś dla mnie :D:D:D).
Awokado, wiadomo, świetne źródło dobrego tłuszczu (omega-3 <3) i witamin rozpuszczalnych w tłuszczach, ponadto jest wskazane dla kobiet - reguluje gospodarkę hormonalną (świadczy również o tym jego kształt - podobny do macicy ;).
Banan - cudowny dla układu nerwowego, między innymi zawiera dużo potasu.

No, koniec teorii, teraz dzielę się z Wami przepisem, w końcu :D

serniko-brownie z awokado, fasolką mung i bananami
(15 dużych kawałków)

*masa brownie* (wegańska) 
- 1 awokado
- 2 banany
- 100 g fasolki mung (czyli 0,5 szklanki suchej, przed ugotowaniem; należy ją oczywiście namoczyć przez minimalnie 2-3 godzinki, odlać wodę, nalać nową i ugotować do miękkości, zajmuje to jakieś 40-50 minut)
- 6 łyżek otrębów owsianych
- 3 łyżki mąki z amarantusa (można dodać trochę więcej otrębów, jeśli nie lubisz/nie masz tej mąki ;)
- 1 szklanka wody
- 7 łyżek słodzidła (1 łyżka ksylitolu + 3 łyżki cukru kokosowego + 1 łyżka melasy daktylowej + 2 łyżki syropu klonowego / oczywiście można dodać co tylko chcecie, OPRÓCZ CUKRU, nie pozwalam! ;))
- 3/4 łyżeczki sody oczyszczonej + 1 łyżka soku z cytryny
- 6 łyżek kakao o obniżonej zawartości tłuszczu + 2 łyżki zwykłego mocnego kakao + 1 łyżka karobu
- szczypta soli, chilli, gałki muszkatołowej

*masa serowa* 
- 250 g mielonego sera Emilki 0% tłuszczu
- 2 łyżki jogurtu naturalnego
- 0,5 szklanki wody
- 5 łyżek słodzidła (2 łyżki ksylitolu + 3 łyżki syropu z agawy / j.w.)
- skórka z cytryny, szczypta kardamonu

1. Do blendera wrzuciłam wszystkie składniki na masę brownie. Zmiksowałam bardzo dokładnie, trwało to 2-3 minuty.
2. W misce wymieszałam składniki na masę serową. Jeśli chcesz, żeby ciasto było w całości wegańskie, możesz ser Emilki zastąpić tofu i dodatkowo użyć soku z 0,5 cytryny - wtedy masę tofuową trzeba utrzeć na gładko w blenderze, ewentualnie dolewając więcej płynu. Konsystencja ma być taka jak jogurt naturalny.
3. Masę brownie wylałam na wyłożoną papierem do pieczenia blachę, na to wlałam masę serową, a następnie zatopiłam czubek łyżki w cieście na blasze i robiłam esy-floresy, tak żeby masy delikatnie się przemieszały.
4. Piekłam w temperaturze (niższej niż zwykle, czyli) 160 stopni z termoobiegiem, przez 50 minut.
5. Ciasto po ostudzeniu włożyłam do lodówki, jest najlepsze po całonocnym schłodzeniu :P



Jeden kawałek (1/15 ciasta) dostarcza :
 ~ 140 kcal / Białko: 6,3 g / Tłuszcz: 2,7 g / Węglowodany: 23 g / Błonnik: 2,5 g

więc, standardowo, jest idealne jako element drugiego śniadania albo element posiłku potreningowego :)

a tak prezentuje się w przekroju :P


Na zdrowie, mordeczki! ;*


13 grudnia 2012

pierniczki / moja własna przyprawa korzenna

Zapach pieczonych pierniczków jest jednym z najpiękniejszych jakie znam!

W zeszłym roku też je piekłam, umieszczałam zresztą tu przepis.
W tym roku wersja trochę bardziej pokombinowana i zdrowsza. Czy smaczniejsza, nie wiem, pamiętam że tymi zeszłorocznymi się zajadałam, oj były pyszne tak bardzo, że przytyłam wtedy jakieś 10 kg haha - ale spoko, zrzuciłam je z nadwyżką :P :D

Może najpierw napiszę Wam jak zrobiłam moją przyprawę do piernika.
Starałam się mniej więcej wszystko pomierzyć, jednak w przypadku komponowania takich mieszanek zdaję się na intuicję, więc nic nie jest wymierzone dokładnie :P

Wychodzi jej więcej niż potrzeba do upieczenia pierniczków, super się sprawdza w owsiance, kawie, czaju etc etc..

moja przyprawa korzenna 

- 4 Łyżki (stołowe) cynamonu
- 1 łyżeczka (mała) białego pieprzu
- 1 łyżeczka gałki muszkatołowej
- 3 łyżeczki imbiru
- 1 łyżeczka mielonych goździków
- 2 łyżeczki karobu (można pominąć, jednak daje on fajny, karmelowy posmak :)
- 1 łyżeczka ziela angielskiego
- 2 łyżeczki kardamonu    

Jak widzicie, mnóstwo cynamonu (kocham go), no i nie ma anyżku, bo za nim nie przepadam :P


Gdy zrobiłam przyprawę, wykombinowałam ciasto na pierniczki.
Znowu, intuicyjnie.
Duży sukces!

pierniczki 
(przepis na ok 350-400 maleństw na jeden kęs)

*składniki do zagotowania w rondelku*
- 3 łyżki jogurtu naturalnego (można zastąpić mlekiem roślinnym, jogurtem roślinnym, wodą)
- 3 łyżki oleju kokosowego nierafinowanego zimnotłoczonego
- 1 łyżka masła (można zastąpić olejem kokosowym)
- 1,5 łyżeczki stewii (skoncentrowanego białego proszku o zawartości 95 % glikozydów stewiolowych) (można zastąpić miodem, melasą, syropem z agawy, ewentualnie cukrem trzcinowym - ok 1 szklanką, w przypadku miodu/melas trzeba dodać więcej mąki lub mniej innych płynów:)
- 2 kopiaste łyżki miodu spadziowego (można zastąpić melasą, cukrem, sztucznym miodem)
- 1 kopiasta łyżka ksylitolu
- duuuuża szczypta soli
- 3/4 szklanki wody
- 2 łyżki kawy zbożowej (ja dałam Inkę, ale można użyć dowolnej kawy zbożowej lub pominąć)
- 4 kopiaste łychy mojej przyprawy do piernika

*składniki do dodania po przestudzeniu zagotowanej masy*
- 2 jajka (można zastąpić 'lnianym jajem' czyli w tym przypadku to będą 2 łyżki zmielonego siemienia lnianego namoczone w 6-8 łyżkach gorącej wody, podobnie można zrobić z nasionami chia)
- 1,5 łyżeczki sody oczyszczonej

*składniki suche*
- 1 szklanka mąki żytniej razowej (typ 2000)
- 1 szklanka mąki pszennej razowej (typ 2000)
- 1 szklanka otrębów pszennych
- 0,5 szklanki kaszy gryczanej 
- 0,5 szklanki brązowego ryżu

1. Najpierw zagotowałam wszystkie składniki, które opisałam jako 'składniki do zagotowania w rondelku'.
2. Po lekkim ostudzeniu przelałam tą masę do miski, dodałam jajka i sodę. Dokładnie wymieszałam.
3. Do blendera wrzuciłam otręby pszenne, kaszę gryczaną i brązowy ryż. Zmieliłam na najdrobniejszy pyłek jaki tylko mogłam uzyskać.
4. Wsypałam wszystkie mąki i zawartość blendera do miski z mokrymi składnikami. Połączyłam bardzo dokładnie. Powstało mocno lepkie ciasto.
5. Ciasto odłożyłam na 24 godziny w chłodne miejsce. Myślę, że nie jest to konieczne, jednak dzięki temu wszystkie użyte do masy ziarna napęczniały a przyprawy wydobyły pełny aromat.
6. Następnego dnia rozwałkowywałam ciasto na podsypanej mąką żytnią razową stolnicy, wykrajałam kształty i piekłam każdą porcję pierniczków po jakieś 8-10 min w piekarniku nagrzanym do 180 stopni z termoobiegiem.



Póki co wykorzystałam tylko połowę masy, wyszło mi koło 200 pierniczków.
Te bardzo cieniutkie (1 mm) wyszły chrupiące, te minimalnie grubsze (2-3 mm) wyszły miękkie. Nigdy się nie spotkałam z czymś takim hehe, przeważnie pierniki mi wychodziły dość twarde. 
Są przepyszne!!

Z reszty chyba zrobię po prostu piernik w postaci ciasta (też wyjdzie, tak myślę ;P) i przełożę go marcepanem i powidłami, obleję czekoladą <3

Jak tam Wasze przygotowania do Świąt? ;D
Pamiętacie o sporcie, a nie tylko o smakołykach, prawda? :*
nie popełnijcie mojego błędu z zeszłego roku :P

buzi, słodziaki :*
  

7 grudnia 2012

biscotti kokosowo-żurawinowe z kardamonem, białym pieprzem i cytryną

Jeju, Klaudio, jak mi miło że Tobie i Twojej rodzinie smakują te biscotii, radość którą czuję jest nie do opisania!!!!!! :D:D:D

Z olbrzymią przyjemnością opiszę jak zrobiłam te biscotti, zwłaszcza że są chyba jednymi z lepszych które mi się udało zrobić..
No ale WIADOMO, wypieki od serca zawsze smakują najlepiej.

No właśnie, piekłam je bardzo intuicyjnie, jak zawsze, dosypywałam co chwila składników, mieszałam, znowu dosypywałam...
Ale mniej więcej postarałam się ogarnąć w głowie ilości  i wyszło mi coś takiego:


biscotti kokosowo-żurawinowe z kardamonem, białym pieprzem i cytryną

*mokre*
- 1 jajko
- 2 płaskie łyżki oleju kokosowego nierafinowanego (ma stałą konsystencję, więc płaskie:P) (można spokojnie zastąpić kremowym serkiem, jogurtem naturalnym, puree z dyni, następnym jajkiem)
- po solidnej szczypcie: soli, kardamonu, cynamonu i białego pieprzu
- szczypta sody oczyszczonej 
- skórka z 0,5 cytryny + łyżka soku z cytryny
- płaska łyżeczka stewii (skoncentrowany biały proszek 95% glikozydów stewiolowych) + 2 łyżki miodu akacjowego + chlust syropu z agawy (można użyć po prostu miodu, lub cukru - ale jeżeli już się zdecydujesz na cukier, czego nie polecam:P, wybieraj proszę ten trzcinowy)
*suche*
- ok. 1,5 szklanki mąki którą mieliłam z różnych ziaren - jęczmienia (pęczaku), brązowego ryżu, kaszy gryczanej i otrębów owsianych (można spokojnie użyć jakiejkolwiek mąki plus trochę otrębów, nie trzeba tego mielić, też wyjdzie :)
- ok. 3/4 szklanki wiórków kokosowych (można dodać mniej, albo więcej, jak lubisz, tylko najlepiej kup niesiarkowane!)
- porządna garść suszonej żurawiny (również niesiarkowanej!) 


1. Najpierw połączyłam wszystkie mokre składniki na jednolitą masę.
2. Następnie wsypałam wszystkie suche i dokładnie wymieszałam. Powstała bardzo gęsta, lepka masa, ale nie dająca się zbytnio zagnieść w kulkę.
3. Za pomocą łyżki przełożyłam tą masę na blachę, formując 2 podłużne, płaskie bochenki, a następnie spłaszczyłam i wygładziłam je dobrze zwilżonymi dłońmi.
4. Piekłam ok 30 minut w 160 stopniach z termoobiegiem (kokos lubi się przypalać, a w tych ciastkach chodzi o to że mają być ładnie podsuszone a nie spalone:P).
5. Następnie wyjęłam z piekarnika, zostawiłam na 5 min do lekkiego przestygnięcia i ostrym nożem pokroiłam te 'chlebki' w skośne 'kromeczki'.
6. Ułożyłam te kromki płasko na tej samej blasze i piekłam dalej, jakieś 20 min w tej samej temperaturze.
7. Voila! ;D


W ogóle jestem z Was dumna dziewczyny, cudowne prezenty przesłałyście sobie nawzajem.. Pięknie było na nie patrzeć, mam nadzieję że wszystkie prezenty już dziś dotrą!

Dziękuję Elin jeszcze raz za tą akcję! :*

Miłego dnia, mordeczki!

11 listopada 2012

rogaliki marchewkowe z nadzieniem orzechowym, zamiast Marcińskich

Większość z Was nie wie, że parę lat temu, po zdaniu matury, poszłam na studia do Poznania.
Tam więc poznałam rogale Świętomarcińskie, stałam się ich olbrzymią fanką i potrafiłam ich zjeść kilka 11 listopada.
Jednak to było KIEDYŚ, teraz moje podniebienie zupełnie odzwyczaiło się od kupnych słodyczy.. dobrze, że aktualnie nie ma mnie w Poznaniu hehe, dzięki temu nie ma pokusy ;D
obecnie jestem w Kielcach, w moim mieście rodzinnym, nie przeszkadza mi to jednak świętować razem z Poznaniem, chociażby tylko na odległość ;D

W związku z tym upiekłam, zupełnie nietradycyjne i odbiegające od idei rogala Świętomarcińskiego, rogaliki.
Nie użyłam do nich cukru, no i tłuszczu jest dość mało - a użyłam tylko tego zdrowego, więc spokojnie można się skusić na jednego czy dwa bez skutków ubocznych ;)

W masie na rogaliki jest również marchewka, do tego zainspirowała mnie cudowna pinkcake.

Smak? Niepowtarzalny. Polecam spróbować!

rogaliki marchewkowe z masą orzechową
(bez cukru, wegańskie, inspiracja)
16 sztuk

*ciasto na rogaliki*
-  2 kopiaste łyżki oleju kokosowego nierafinowanego zimnotłoczonego
- 3 łyżki oleju rzepakowego nierafinowanego zimnotłoczonego
- koło 300 g marchwi startej na drobnych oczkach
- chlust domowego mleka migdałowego (dla marudzących: ok 1/4 szklanki - zależy od wilgotności marchwi)
- ok. 2 szklanki mąki razowej (zmieszałam pełnoziarnistą Lubellę 3 zboża z pełnoziarnistą pszenną)

- 2/3 łyżeczki stewii (biały proszek, 95 % glikozydów stewiolowych - 300 razy słodsza od cukru)
- szczypta soli


Najpierw wymieszałam startą marchew z tłuszczem, stewią i solą (olej kokosowy jest w formie stałej, więc trzeba wszystko chwilę pomieszać, żeby się ładnie połączyło). Następnie wsypałam mąkę, wymieszałam ręką i dodałam mleko migdałowe do uzyskania odpowiedniej konsystencji - lekko lepkiej, ale dość zwartej.
Ciasto odłożyłam do lodówki i zajęłam się przygotowaniem masy orzechowej.

*masa orzechowa*
- po sporej garści: migdałów i nerkowców
- kilka fig suszonych
- kilka moreli suszonych
- parę łyżek wrzątku
- odrobina kardamonu i skórki cytrynowej
- 1 łyżka syropu z agawy (można spokojnie pominąć)

Orzechy podprażyłam na suchej patelni, żeby wydobyć z nich więcej aromatu.
Suszone owoce zalałam paroma łyżkami wrzątku, żeby troszkę zmiękły (moje i tak były miękkie).
Wrzuciłam orzechy do blendera, zmiksowałam na mączkę. Dorzuciłam owoce wraz z wodą w której się moczyły i resztą składników, zblendowałam ponownie. Powstała lepka masa, z widocznymi kawałeczkami orzechów.

Gdy ciasto się schłodziło (minimum godzinę, optymalnie całą noc), podzieliłam je na 2 części. Każdą z nich rozwałkowałam na dość cienkie kółko, które podzieliłam na 8 trójkątów (jak pizzę ;p). Na środek każdego trójkąta kładłam po łyżeczce nadzienia i zawijałam rogaliki :)
Piekłam w 180 stopniach z termoobiegiem przez 30 minut.
Mniam!


31 października 2012

ucierany placek cynamonowo-twarogowy z nerkowcową kruszonką / dip 'serowo' - dyniowy

Kolejny eksperyment, który ZDECYDOWANIE muszę zaliczyć do udanych!!

Miałam straszną ochotę na ciasto nie będące sernikiem ani tartą, ale smakujące serem, mega wilgotne i mające coś z cynamonowej drożdżówki.
Udało mi się to osiągnąć, efekt mnie wręcz zaskoczył ;D
   
ucierany placek cynamonowo-twarogowy z orzechową kruszonką
(na formę kwadratową 20x20 - 16 kawałków)

*mokre*
- 2 łyżki oleju kokosowego nierafinowanego + 2 łyżki oleju rzepakowego nierafinowanego
- 2 łyżki miodu rzepakowego + 3/4 łyżeczki stewii w proszku (biały proszek o zawartości 95% glikozydów stewiolowych - 300 razy słodszy od cukru; sprawdzajcie na opakowaniach bo te proszki się różnią!)
- 2 jajka '0'
- 250 g chudego twarogu
- szczypta soli, mnóstwo cynamonu (!), kardamon, skórka z cytryny i z mandarynki, łyżeczka
- ok. 1/4 szklanki maślanki

*suche*
- garść rodzynek
- po pół szklanki: zarodków pszennych, mąki pełnoziarnistej lubella 3 zboża, mąki ryżowej pełnoziarnistej
- łyżeczka sody oczyszczonej + ok. 2 łyżki domowego octu jabłkowego (żywego, mętnego)


*na wierzch

- po garści nerkowców i migdałów, utłuczonych w moździerzu

1. Najpierw utarłam w misce wszystkie mokre składniki na jednolitą masę. Małe grudki twarogu były widoczne, tak ma być.
2. Wsypałam suche składniki, oprócz sody z octem. Dokładnie wymieszałam.
3. Gdy masa była już jednolita, wsypałam sodę, polałam ją octem i energicznie wymieszałam. Dzięki temu cała masa się napowietrzyła i lekko spuchła.
4. Przełożyłam do silikonowej, kwadratowej formy, wyrównałam, posypałam z wierzchu orzechami.
5. Piekłam w 180 stopniach z termoobiegiem przez 40 minut.



                                           ---------------------------------------

No i jeszcze muszę się z Wami podzielić przepisem, bez zdjęcia, na boski dip z dyni, w sumie powstał przypadkiem, ale tak bardzo mi posmakował, że dzisiaj zrobiłam go znowu :D
No i w sumie wpasowuje się w dzisiejsze Halloween ;D

Smakuje on dość serowo, ale nie ma w nim sera, tylko są płatki nieaktywnych drożdży. Mają one smak bardzo serowo-parmezanowy, są niesamowicie wartościowe dla całego ciała, są genialne!
No i jest w nim sporo oleju lnianego, nierafinowanego zimnotłoczonego, bogatego w kwasy tłuszczowe omega-3 które działają prozdrowotnie, przeciwzapalnie, odżywiają mózg i regulują mnóstwo rzeczy w organizmie (razem z metabolizmem), a przy tym pomagają nawilżyć stawy - obecnie jest mi to bardzo potrzebne, mocno je ostatnio przeciążyłam :/

dip 'serowo'-dyniowy

- ok. szklanka domowego puree z upieczonej dyni
- 1,5 łyżeczki musztardy
- chlust sosu sojowego, pieprz cayenne, curry, czubryca
- mały kawałek cebuli, bardzo drobno posiekany
- 2 łyżki płatków nieaktywnych drożdży
- 2 łyżki oleju lnianego nierafinowanego zimnotłoczonego
- można dodać suszone pomidory, albo troszkę koncentratu pomidorowego/podduszonych pomidorów/puszkowanych pomidorów - dynia i pomidor genialnie się uzupełniają ;D

   *
Hyh to już 100 obserwatorów, dziękuję Wam!!!!!!!!!!!!!!! :***
<3
Wszystkie zdjęcia i przepisy są mojego autorstwa i nie zgadzam się na ich kopiowanie (no chyba, że mnie o tym poinformujesz;).