Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nerkowce. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nerkowce. Pokaż wszystkie posty

6 listopada 2013

kokosowe ciasteczka z czekoladą i goji / współpraca

Cześć! :D

Od wielu miesięcy jestem fanatyczką oleju kokosowego, jem go łyżkami, codziennie!
Świeżo upieczona domowa bułka z takim olejem kokosowym i miodem gryczanym to jedna z najpyszniejszych rzeczy <3

Olej kokosowy zamawiam zawsze przez internet, zawsze dbam żeby był zarówno nierafinowany i zimnotłoczony, jak i ekologiczny.
Szukając w sieci najkorzystniejszej cenowo opcji, natknęłam się na sklep internetowy Dr Pelc, a gdy przejrzałam jego asortyment, nie mogłam się nadziwić.
Cena oleju kokosowego jest rewelacyjna, najlepsza na rynku (podobnie jak i innych ekologicznych produktów, które można tam znaleźć)!

Nie jestem zwolnenniczką reklamowania firm na blogu, ale gdy trafiłam na TAKI sklep, nie mogłam nie napisać o tym!!
Dlatego odezwałam się do właściciela tego sklepu, zaproponowałam współpracę.
Wymieniłam produkty, które mnie interesują, dostałam kilka z nich i jestem mega wdzięczna!
I zachwycona jakością! Może brzmi to mało obiektywnie, bo wypowiadam się w samych superlatywach, ale szczerze, nie da się inaczej :P
Polecam, naprawdę!




kokosowe ciasteczka z czekoladą i goji
(14 ciastek)

- 3/4 szklanki mąki kokosowej
- 3 łyżki cukru kokosowego (można zastąpić ksylitolem, ew. cukrem trzcinowym lub miodem/słodem - wtedy trzeba zrezygnować z płynnych składników o których piszę dalej)
- 1 opakowanie waniliowego proszku budyniowego bez cukru (37 g, Lidl)
- szczypta zmielonej soli himalajskiej
- 0,5 łyżeczki sody oczyszczonej
- 50 g gorzkiej czekolady (70% kakao wzwyż)
- garść jagód goji

- 1 jajko (można zastąpić 'jajem lnianym', 'jajem chia' albo rozgniecionym bananem ;)
- 2 kopiaste łyżki domowej śmietanki z nerkowców (można użyć wody, mleka, jogurtu, czegokolwiek :p)

1. Wsyp wszystkie suche składniki do miski (mąkę, cukier kokosowy, sól, proszek budyniowy, sodę).
2. Dodaj olej kokosowy i wymieszaj dokładnie palcami z proszkiem, wcierając go, aż uzyskasz strukturę mokrego piasku.
3. Dodaj posiekaną czekoladę, jagody goji, jajko i śmietankę. Wymieszaj dłońmi do połączenia się składników.
4. Uformowane ciasteczka piecz na macie silikonowej lub papierze do pieczenia, 15 min w 180 stopniach z termoobiegiem.
5. Ciasteczka te smakują jak połączenie biszkoptów z pieguskami <3



Linki:
sklep internetowy - Dr Pelc
facebook sklepu - [klik]

16 maja 2013

ciasto z budyniem i rabarbarem (bez mąki, cukru) / wspólne pieczenie :D


Cześć! :D
Co u Was?
Ja wkręciłam się bardzo w jazdę na rowerze, dalej ćwiczę, trochę biegam, brnę przez studia, a na karku czuję gęsią skórkę od zbliżającego się wielkimi krokami licencjatu :P
a tak w ogóle to przez tą pogodę generalnie wolę gdy mnie nie ma w domu niż gdy w nim jestem :D

Od paru miesięcy próbowałyśmy z Kasią umówić się na wspólne pieczenie. Nawet wymyśliłam już kiedyś przepis który mogłybyśmy razem wypróbować, ale niestety każda z nas miała dużo obowiązków i nic z tego nie wyszło.
Ostatnio Kasia napisała do mnie znów, dzięki czemu zmobilizowała mnie do kupienia rabarbaru i kombinowania z nim. :D
Napisałam jej w mailu przepis, taki mniej więcej, na zasadzie wytycznych.

Oto efekt naszej owocnej współpracy.

Najśmieszniejsze (i najsłodsze) jest to, że ciasto upiekłam wczoraj rano, wyszłam z domu gdy było jeszcze ciepłe, wróciłam, i okazało się że została go niespełna 1/3 (a blacha której użyłam jest spora).
Sama też wciągnęłam wieczorem baaaardzo duży kawałek.
Polecam!




ciasto z budyniem i rabarbarem (bez mąki, cukru)
(duża blacha)

*mokre składniki*
- 3 banany (rozdrobnione widelcem na ciapę ;D)
- 2 małe jabłka (starte na grubych oczkach)
- 1 pomarańcza (sok i skórka)
- 3 jajka
- ok. 0,5 szklanki wody
- 3 miarki stewii (ja używam firmy Stewiapol, jest bardzo skoncentrowana - zawiera 96% glikozydów stewiolowych)
- 1 kopiasta łyżeczka sody oczyszczonej
- szczypta soli, kurkuma, cynamon, czarny pieprz, kardamon


*suche składniki*

- 2 szklanki płatków owsianych (zmielonych na mąkę)
- 1 szklanka zarodków pszennych
- 0,5 szklanki otrębów owsianych
- 0,5 szklanki mąki gryczanej
- duża garść rodzynek (można zastąpić dowolnymi suszonymi owocami)


*następnie*

- duży chlust octu jabłkowego nierafinowanego


*na wierzch*

- ugotowany budyń waniliowy (ja użyłam 1,5 opakowania budyniu (bez cukru) z Lidla (jest cudowny!!!!!!!!!!!), ugotowałam w mleku sojowym waniliowym i krowim w proporcji 1:1, z dodatkiem 1 miarki stewii)
- rabarbar (dużooo!)
- po pół garści: nerkowców i orzechów włoskich (rozdrobnionych w moździerzu)

1. Wszystkie składniki mokre dokładnie wymieszałam.
2. Następnie wsypałam suche, powtórzyłam czynność.
3. Wlałam ocet do masy, ponownie wymieszałam (można zauważyć jaka robi się puszysta :)
4. Nałożyłam ciasto do blachy wyłożonej papierem do pieczenia. Na wierzchu ułożyłam w miarę równą masę ugotowanego i lekko przestudzonego budyniu. Na to wysypałam rabarbar, wgniotłam go delikatnie w budyń i ciasto. Posypałam rozdrobnionymi orzechami.
5. Piekłam 50 min w 180 stopniach z termoobiegiem.
6. Polecam jeść gdy ostygnie (można mocno poparzyć język gorącym budyniem, a poza tym lepiej smakuje zimne ;D).



Dziękuję, że się martwicie czy żyję i w ogóle :D

Gdy zakładałam tego bloga, z góry wiedziałam, że nie będę dodawać wpisów bardzo regularnie. Po prostu wtedy, kiedy mnie na to najdzie ochota.
Ale wierzcie mi Dziewczyny, że zaglądam do Was codziennie (jestem od tego uzależniona)!
Ściskam :*

4 kwietnia 2013

szarlotka sypana / zdrowa, zupełnie inna, bez cukru, mąki, kaszy manny i innych paskudztw :P, wegańska

Szarlotka zawsze kojarzy mi się z moją Mamą ;D
To jej ulubione ciasto.

Więc za każdym razem, gdy robię szarlotkę, intensywnie myślę o Niej i jej preferencjach smakowych.
Chyba dlatego wyszła taka pyszna <3 :D




szarlotka sypana dla Mamy

(12 porcji po ok 250 kcal)


*składniki suche*
- 200 g mielonych migdałów (ok. 1 i 3/4 szklanki)
- 1 szklanka otrębów owsianych
- 1 szklanka zmielonych na mąkę płatków owsianych


*masa jabłkowa*

- 6 sporych jabłek utartych na grubych oczkach tarki
- 1 szklanka mleka sojowego (gdyż jabłka miałam słodkie, dość mączyste, średnio soczyste; idealne by było mleko migdałowe - jednak nie chciało mi się go robić :P)
- 3 miarki stewii (skoncentrowany biały proszek, 96 % glikozydów stewiolowych - można pominąć lub zastąpić 1-2 łyżkami miodu/melasy/ksylitolu/słodu)
- skórka i sok z 1 pomarańczy
- sporo cynamonu, imbiru, szczypta zmielonych goździków, szczypta soli
- 2 łyżki domowego ekstraktu waniliowego + 1 niepełna łyżeczka ekstraktu migdałowego


*dodatkowo, na wierzch*

- 2 łyżki domowego masła z nerkowców i oleju kokosowego

1. Wszystkie suche składniki wrzuć do miski i dokładnie wymieszaj.
2. Przygotuj masę jabłkową: zetrzyj na tarce o grubych oczkach jabłka, wymieszaj z resztą składników.
3. Na dno foremki silikonowej (lub naczynia żaroodpornego) wysyp równą warstwą 1/3 suchych składników. Na to wyłóż 1/2 masy jabłkowej. Następnie wysyp kolejną 1/3 suchych składników. Na to resztę masy jabłkowej.
4. Pozostałą 1/3 suchych składników wymieszaj palcami z masłem nerkowcowym na kruszonkę. Wyłóż ją na wierzch.
5. Piecz ok. 25- 30 minut w 180 stopniach z termoobiegiem (w tym cieście nie ma surowych składników, więc szybko się piecze).






Smacznego :* !!!

6 lutego 2013

pseudo-pilaw orkiszowy z fasolką mung i bakaliami (wegański) / współpraca part II

Ta potrawa od bardzo dawna krążyła mi po głowie!
Miałam ochotę na rozgrzewający, orientalny aromat <3

Z pomocą przyszła mi cudowna współpraca z firmą Twardy Orzech, o której warunkach (i sposobie jej podjęcia) szczegółowo pisałam w poprzednim poście :D:D

Danie, które dziś przyrządziłam nazywam pseudo-pilawem, ponieważ robię go w nieco odmienny sposób niż standardowy pilaw (głównie ze względu na rodzaj składników). Jest on bardzo zdrowy, działa wzmacniająco i przeciwprzeziębieniowo (orkisz, przyprawy, orzechy), oczyszczająco (fasolka mung, pietruszka), jest bogaty w zdrowe tłuszcze (olej kokosowy, migdały, nerkowce), pełnowartościowe białko roślinne (połączenie roślin strączkowych i ziaren zbóż, orzechy). Doskonale działa na kondycję fizyczną jak i psychiczną (nerkowce zawierają tryptofan, który jest prekursorem hormonu szczęścia; ostra papryka pobudza ośrodek przyjemności w mózgu, a smak potrawy, kojący, sycący i satysfakcjonujący sprawia po prostu niesamowitą radość ;).
Składniki można stosować wymiennie, dodawać inne, liczy się ogólna idea :)
Przez przypadek ta potrawa mi wyszła wegańska (Ilonko MniuMniu, coś dla Ciebie :D) :P
Same plusy.

Musicie spróbować!!

pseudo-pilaw orkiszowy z fasolką mung
(4 spore porcje)

- 1/3 szklanki fasolki mung (przed ugotowaniem)
- troszkę ponad 1/2 szklanki ziaren orkiszu (przed ugotowaniem)


- łyżka nierafinowanego zimnotłoczonego oleju kokosowego

- por, cebula
- przyprawy: sól, wędzona słodka papryka, wędzona ostra papryka, nasiona kolendry (rozłupane w moździerzu), odrobinka sosu sojowego, kopiasta łyżeczka musztardy, szczypta kardamonu, szczypta gałki muszkatołowej, szczypta ziela angielskiego, kilka pręcików szafranu


- warzywa (pokrojone w dość małą kostkę): ok. 10 pieczarek, 1 papryka. 2 korzenie pietruszki

- 4 suszone pomidory (posiekane w cienkie paseczki)
- suszone owoce: garść jagód goji, garść żurawiny (bez cukru)
- orzechy: garść płatków migdałowych, garść nerkowców, garść pistacji (bez soli)

1. Fasolkę mung i ziarna orkiszu namoczyłam (w osobnych garnkach ;P) w wodzie (do orkiszu dodatkowo dodałam soku z cytryny, żeby zniwelować fityniany znajdujące się w jego zewnętrznej części), przez kilka godzin.
Następnie odlałam wodę z moczenia, dolałam świeżej (2 cm ponad warstwą orkiszu/fasolki). Gotowałam ok. 40 min, do miękkości (zarówno orkisz jak i fasolka mung gotują się podobnie ;)
2. Cebulę i pora pokroiłam w grubą kostkę. Podsmażyłam je na patelni z rozgrzanym olejem kokosowym.
Wsypałam wszystkie przyprawy, smażyłam jeszcze chwilkę, aż poczułam ich intensywny aromat.
3. Dodałam posiekane w kostkę warzywa, dusiłam aż stały się al dente (ok 3-5 minut na sporym ogniu).
4. Następnie wrzuciłam orkisz i fasolkę, poddusiłam jeszcze całość ok 3 minuty, aż nadmiar płynu odparował (specyficzną właściwością pilawu jest to, że każdy składnik ma być jakby osobno od siebie, nie sklejony żadnym sosem ;)
5. Na osobnej patelni (suchej) podprażyłam orzechy. Posypałam nimi pseudopilaw, wymieszałam. Podawałam od razu :D



Smak?
Słodko-kwaśno-ostry (moje ukochane połączenie smaków ostatnio) <3
Z wyczuwalną nutą ziaren kolendry, kęsami lekko cierpkiej żurawiny i słodkawych jagód goji oraz korzenia pietruszki. Z chrupiącymi, aromatycznymi orzechami, miękką, rozpływającą się w ustach, kremową fasolką i żującym, sprężystym orkiszem.


Polecam!!!

No i zapraszam do odwiedzania strony sklepu Twardy Orzech  oraz lubienia ich strony na facebooku [ klik ]



A jutro? Mam dla Was mega przepis :D
Na przegenialny, tłustoczwartkowy sernik z ricotty <3
Zakochałam się, nie zrobię już nigdy żadnego innego, z jakichkolwiek chudych twarogów :D
Zapraszam jutro, kochane:*
Miłego!!!

4 lutego 2013

prozdrowotny wypiek śniadaniowy inspirowany orientem / współpraca

Cześć mordeczki :*

Koło 2 tygodni temu skończyła mi się inulina, skończyły mi się bakalie, miałam ochotę na wanilię. Postanowiłam poszukać na allegro (bo inuliny w normalnych sklepach ze świecą szukać ;).
Znalazłam sprzedawcę, który oferował towar (wg zdjęć) bardzo dobrej jakości w bardzo satysfakcjonującej cenie.
Zamówiłam i... zachwyciłam się!
Migdały, które wtedy zamówiłam powaliły mnie smakiem i wielkością <3
Wanilia była niesamowicie aromatyczna, podobnie jak kardamon.
Jagody goji też przepyszne.
Biały mak (którego dostępność jest przeważnie średnia), obłędny!

To zamówienie na allegro i zachwyt paczką którą dostałam spowodowały, że, w formie wyjątku, napisałam do sklepu Twardy Orzech (swoją drogą dobra nazwa ;D) zwracając się z propozycją współpracy :))

Odpowiedź otrzymałam bardzo szybko, pani Kinga z którą wymieniałam maile w przemiły sposób skonsultowała ze mną warunki współpracy, ja sama wybrałam składniki które chciałabym otrzymać.

Zaproponowałam, że zrobię dwie potrawy z użyciem ich produktów (choć wiem, że tych potraw będzie o wiele więcej, kocham bakalie! :D <3).

Dzisiaj dostałam paczkę i jestem wszystkim zachwycona !! :))
Pomijając produkty które zaproponowałam, dostałam też słodki upominek w postaci orzechów ziemnych w karmelu - ja nie jadam takich rzeczy (karmel) ale mojej siostrze tylko się oczy zaświeciły jak to zobaczyła i od razu mi ukradła opakowanie z tymi orzeszkami, ledwo zrobiłam zdjęcia ;D

Jedyne do czego mogę się przyczepić to sposób pakowania produktów - z zewnątrz bardzo estetyczny karton, natomiast w środku - każdy produkt (w swoim firmowym opakowaniu) był zapakowany w woreczek foliowy - więc gdy tych produktów było sporo, powstała w mojej kuchni olbrzymia sterta siatek - dla środowiska i mojej średnio dużej kuchni to nie było zbyt cudowne zjawisko :P
(zdjęcia wszystkich produktów są na samym dole)

No więc pora na pierwszy przepis na jedzenie o którym myślałam już od dłuższego czasu, tylko wstrzymywałam się ze zrobieniem od momentu gdy dowiedziałam się że współpraca dojdzie do skutku :))

prozdrowotny wypiek śniadaniowy inspirowany orientem
(blacha ok. 24x34 cm; 4 porcje śniadaniowe)

- 3/4 szklanki płatków owsianych
- 1/4 szklanki otrębów owsianych
- 1/2 szklanki ziaren quinoa (przed ugotowaniem! , + 1 szkl wody do gotowania)
- garść orzechów włoskich (zmiażdżonych w moździerzu)
- garść nerkowców (zmiażdżonych w moździerzu)
- garść jagód goji
- 5 łyżek ksylitolu
- 3 łyżki inuliny
- 3 jajka
- 0,5 szklanki mleka sojowego + 3/4 szklanki ciepłej wody
- 1 łyżeczka sody oczyszczonej + łyżka soku z cytryny (i odrobinę skórki z cytryny)
- szczypta soli, cynamon, kurkuma, kardamon, chilli, biały pieprz (świeżo zmielony), nasiona z środka 1 laski wanilii, łyżeczka wody z kwiatów róży, 0,5 łyżeczki ekstraktu migdałowego (<3)

1. Quinoa wrzuciłam na sitko, dokładnie przepłukałam. Wrzuciłam do garnka, wlałam szklankę wody, gotowałam na małym ogniu pod przykryciem (jakieś 10-15 min). W międzyczasie przygotowałam resztę składników :)
2. Do miski wrzuciłam resztę składników (kolejność nie ma znaczenia :P) i dokładnie wymieszałam. Odstawiłam na chwilę (aż ugotowała się quinoa) - dzięki temu płatki i otręby zaabsorbowały część płynu.
3. Gdy quinoa się ugotowała, przemieszałam ją porządnie żeby szybciej ostygła (tak żeby była ciepła ale nie mega gorąca). Dodałam ją  i dokładnie, raz jeszcze, wymieszałam.
4. Gotową masę przelałam na blachę wyłożoną papierem do pieczenia (wychodzi mocno płynna :). Piekłam 40 minut w 180 stopniach z termoobiegiem.



Będę wcinać jutro na śniadanie (będą zdjęcia jutro, podobnie jak szerszy opis tej potrawy), ale tu macie małą próbkę, bo nie mogłam się powstrzymać przed spróbowaniem.. pachnie to niczym arabskie noce :D
Podałam z twarożkiem wymieszanym z olejem lnianym, wodą z kwiatów pomarańczy i syropem klonowym.




Kaloryczność całości:
~ 1980 kcal , Białko 81 g, Tłuszcze 87 g, Węglowodany 257 g - w tym błonnik 30 g

Czyli na porcję śniadaniową (1/4) wychodzi:
~ 495 kcal , Białko 20 g, Tłuszcze 22 g, Węglowodany 64 g - w tym błonnik 7,5 g

Smacznego!! ;*

ps. słowa mojej mamy gdy tego spróbowała 'mmmm jakie to smakowite..mniaam rewelacja!!' - lepszej rekomendacji chyba nie trzeba, co nie? ;D

wszystkie produkty, które dostałam :D <3


Link do sklepu: Twardy Orzech
Link do ich facebooka: [klik] - lajkujcie, trzeba ich wesprzeć ej! :D

miłego dnia!! ;*
Wszystkie zdjęcia i przepisy są mojego autorstwa i nie zgadzam się na ich kopiowanie (no chyba, że mnie o tym poinformujesz;).