30 maja 2013

kaszak :D

Cześć!

Wczoraj byłam z mamą u bardzo miłej koleżanki mojej mamy.
Ma ona cudowny dom i ogród, które są urządzone wg zasad Feng Shui.
Faktycznie czuć w tym domu niesamowitą energię!
Ogród jest boski ! Ja szczególnie nie mogłam się napatrzeć na grządki z warzywami - wiadomo, kulinarny fetysz ;D
Przywiozłam ze sobą szarlotkę sypaną (z rabarbarem). Pani Henia poczęstowała nas przepyszną sałatką (z częścią składników z własnego ogródka <3) oraz KASZAKIEM.
Byłam zachwycona, bo Kaszak prezentował się pięknie, bardzo estetycznie. No i smakował rewelacyjnie!

Ta wizyta była bardzo inspirująca oraz obfita w prezenty (dostałyśmy mrożoną dynię, rzodkiewki, pietruszkę, szczypior, sadzonki sałat i lawendy <3).
Obiecałam pani Heni, że opracuję lżejszą wersję Kaszaka (w oryginale składa się on z 2 szklanek suchych kasz (przed ugotowaniem), pół kg twarogu, szklanki śmietany, kostki masła i 6 jaj oraz dowolnych dodatków) ;P

Obietnic dotrzymuję, a Kaszak zdecydowanie zdobył moje serce :D
Dodatki można dowolnie zmieniać następnym razem będą grzyby i wędzone tofu), nawet zastanawiam się nad opcją na słodko.



Kaszak
(jakieś 10 porcji ;)

- 2 szklanki miksu suchych kasz (quinoa, gryczana palona i jaglana - gotują się w tym samym czasie) ugotowane w 4 szkl. osolonej wody na sypko, ostudzone (myślę że spokojnie można dodać też strączki, ryż, amarantus, ziarna orkiszu etc)

- 300 g twarogu ekologicznego półtłustego (Ekołukta <3)
- 180 g tofu naturalnego 
- 1 szklanka jogurtu naturalnego
- 4 jajka
- 2 łyżki nasion chia zalanych ok pół szklanki wody i odstawionych na ok 15 min (można zastąpić siemieniem lnianym lub dodać 1-2 jajka)
- dodatki: różowa sól, ostra wędzona papryka, 3 suszone pomidory (pokrojone na drobne kawałki), świeżo mielony czarny pieprz, garść orzechów włoskich (drobno posiekanych), pół główki czosnku (czyli ok 6-7 ząbków), czosnek niedźwiedzi, natka pietruszki

1. Najpierw ugotowałam kasze na sypko (wszystko w 1 garnku), zostawiłam do ostudzenia.
2. Sery, jajka i jogurt wrzuciłam do blendera. Dokładnie wymieszałam.
3. Powstałą masę razem z dodatkami i namoczonymi nasionami chia wrzuciłam do kasz. Dokładnie wymieszałam.
4. Piekłam ok. godzinę w 180 stopniach z termoobiegiem.
5. Wcinałam z boską surówką i zupą krem z brokułów, dyni (prezent! :D), marchewki i pora. Mniam!



boska surówka
- miks ulubionych sałat
- młode rzodkiewki (razem z liśćmi!!!)
- ogórek
- papryka
- kawałek jabłka
- szczypior
- bardzo dojrzałe awokado (1/2)

*dressing* 
- 1 łyżka oleju lnianego
- 2 łyżki octu ryżowego
- szczypta soli, świeżo mielonego czarnego pieprzu
- 1,5 łyżeczki musztardy
- 0,5 łyżeczki miodu





Polecam! :D


27 maja 2013

tort czekoladowy z kremem kokosowo - malinowym (zdrowy, bez mąki, paleo)

Cześć!

Dziś podaję Wam przepis na bardziej kaloryczny wypiek, w porównaniu do tych które są na moim blogu.

Jednak w tym przypadku to absolutnie nie jest minus, ponieważ składniki są najwyższej jakości, cały tort jest bez mąki, bogaty w bardzo zdrowe tłuszcze, białko a ubogi w węglowodany.
Dzięki temu jest niesamowicie sycący i nie powoduje ociężałości (w przeciwieństwie do standardowych ciast z kremem), no i jest bardzo zdrowy.

A smak?
Ojj.. :D

Ciasto czekoladowe jest bardzo wilgotne a zarazem puszyste, no i baaaaaaaaaaardzo aromatyczne. Dodałam do niego skórkę pomarańczową, ponieważ to był tort na Dzień Mamy, a moja Mama uwielbia połączenie czekolady z pomarańczą :D

Krem? Malina i kokos, klasyczne połączenie. W zestawieniu ze skórką pomarańczową z czekoladowego ciasta, tworzy się połączenie niemalże idealne.

Ponadto ten tort jest zgodny z odżywianiem paleo - o ile nie mogłabym się żywić mięsem, zwłaszcza w takich ilościach, to desery paleo bardzo mi się podobają :)

Polecam, spróbujcie tego ciasta (jeśli nie w formie tortu, to samej czekoladowej części - smakuje genialnie!!!!!!!!!!!).



tort czekoladowy z kremem kokosowo - malinowym

(okrągła forma o średnicy 24 cm)

*ciasto*
- 4 jajka
- sok i skórka z pomarańczy
- 4 kopiaste łyżki oleju kokosowego (czyli ok. pół szklanki - roztopiłam go przed dodaniem do masy)
- 8 łyżek prawdziwego miodu (pomieszałam akacjowy i gryczany)
- 2 szklanki migdałów (zmieliłam je w blenderze na mąkę)
- 3/4 szklanki ciemnego, gorzkiego kakao (pełnotłustego, żeby nie było :P)
- szczypta soli, cynamonu, ostrej papryki
- ok. łyżeczka sody oczyszczonej

Wszystkie składniki wymieszałam. Wylałam do formy wyłożonej papierem do pieczenia (a papier dodatkowo wysmarowałam olejem kokosowym). Piekłam w 180 stopniach (z termoobiegiem) przez około godzinę.

*krem*
- 2 puszki mleka kokosowego (patrz na skład!!! ma w nim być tylko koncentrat z kokosa i woda!)
- ok. pół szklanki ksylitolu
- 1 saszetka agar-agaru (ok. 3 łyżki)
- ok. 1,5 szklanki mrożonych malin.
- szczypta soli

1. Mleko kokosowe chłodziłam w lodówce jakieś 24 godziny. Dzięki temu, gdy otworzyłam puszki, oddzieliła się warstwa śmietanki od warstwy płynnej.
2. Śmietankę przełożyłam do rondelka (a płyn przelałam do butelki i użyłam do owsianki ;).
3. Dodałam sól, ksylitol i maliny, doprowadziłam do zagotowania.
4. Wsypałam agar-agar, pozwoliłam gotować się jeszcze przez chwilę.
5. Następnie krem przełożyłam do miksera i miksowałam (a zarazem studziłam) na wysokich obrotach.
6. Gdy był już tylko letni, przekroiłam (wystudzone, oczywiście ;) ciasto na 2 blaty, przełożyłam je połową kremu, i pokryłam z wierzchu pozostałością.
7. Przyozdobiłam wiórkami które wystrugałam z czekolady oraz jagodami goji.
8. Polecam schłodzić (najlepiej całą noc) przed podaniem. (I uważać, żeby się nie przejeść nim, tak jak ja wczoraj ;D)

Smacznego :*

16 maja 2013

ciasto z budyniem i rabarbarem (bez mąki, cukru) / wspólne pieczenie :D


Cześć! :D
Co u Was?
Ja wkręciłam się bardzo w jazdę na rowerze, dalej ćwiczę, trochę biegam, brnę przez studia, a na karku czuję gęsią skórkę od zbliżającego się wielkimi krokami licencjatu :P
a tak w ogóle to przez tą pogodę generalnie wolę gdy mnie nie ma w domu niż gdy w nim jestem :D

Od paru miesięcy próbowałyśmy z Kasią umówić się na wspólne pieczenie. Nawet wymyśliłam już kiedyś przepis który mogłybyśmy razem wypróbować, ale niestety każda z nas miała dużo obowiązków i nic z tego nie wyszło.
Ostatnio Kasia napisała do mnie znów, dzięki czemu zmobilizowała mnie do kupienia rabarbaru i kombinowania z nim. :D
Napisałam jej w mailu przepis, taki mniej więcej, na zasadzie wytycznych.

Oto efekt naszej owocnej współpracy.

Najśmieszniejsze (i najsłodsze) jest to, że ciasto upiekłam wczoraj rano, wyszłam z domu gdy było jeszcze ciepłe, wróciłam, i okazało się że została go niespełna 1/3 (a blacha której użyłam jest spora).
Sama też wciągnęłam wieczorem baaaardzo duży kawałek.
Polecam!




ciasto z budyniem i rabarbarem (bez mąki, cukru)
(duża blacha)

*mokre składniki*
- 3 banany (rozdrobnione widelcem na ciapę ;D)
- 2 małe jabłka (starte na grubych oczkach)
- 1 pomarańcza (sok i skórka)
- 3 jajka
- ok. 0,5 szklanki wody
- 3 miarki stewii (ja używam firmy Stewiapol, jest bardzo skoncentrowana - zawiera 96% glikozydów stewiolowych)
- 1 kopiasta łyżeczka sody oczyszczonej
- szczypta soli, kurkuma, cynamon, czarny pieprz, kardamon


*suche składniki*

- 2 szklanki płatków owsianych (zmielonych na mąkę)
- 1 szklanka zarodków pszennych
- 0,5 szklanki otrębów owsianych
- 0,5 szklanki mąki gryczanej
- duża garść rodzynek (można zastąpić dowolnymi suszonymi owocami)


*następnie*

- duży chlust octu jabłkowego nierafinowanego


*na wierzch*

- ugotowany budyń waniliowy (ja użyłam 1,5 opakowania budyniu (bez cukru) z Lidla (jest cudowny!!!!!!!!!!!), ugotowałam w mleku sojowym waniliowym i krowim w proporcji 1:1, z dodatkiem 1 miarki stewii)
- rabarbar (dużooo!)
- po pół garści: nerkowców i orzechów włoskich (rozdrobnionych w moździerzu)

1. Wszystkie składniki mokre dokładnie wymieszałam.
2. Następnie wsypałam suche, powtórzyłam czynność.
3. Wlałam ocet do masy, ponownie wymieszałam (można zauważyć jaka robi się puszysta :)
4. Nałożyłam ciasto do blachy wyłożonej papierem do pieczenia. Na wierzchu ułożyłam w miarę równą masę ugotowanego i lekko przestudzonego budyniu. Na to wysypałam rabarbar, wgniotłam go delikatnie w budyń i ciasto. Posypałam rozdrobnionymi orzechami.
5. Piekłam 50 min w 180 stopniach z termoobiegiem.
6. Polecam jeść gdy ostygnie (można mocno poparzyć język gorącym budyniem, a poza tym lepiej smakuje zimne ;D).



Dziękuję, że się martwicie czy żyję i w ogóle :D

Gdy zakładałam tego bloga, z góry wiedziałam, że nie będę dodawać wpisów bardzo regularnie. Po prostu wtedy, kiedy mnie na to najdzie ochota.
Ale wierzcie mi Dziewczyny, że zaglądam do Was codziennie (jestem od tego uzależniona)!
Ściskam :*

4 kwietnia 2013

szarlotka sypana / zdrowa, zupełnie inna, bez cukru, mąki, kaszy manny i innych paskudztw :P, wegańska

Szarlotka zawsze kojarzy mi się z moją Mamą ;D
To jej ulubione ciasto.

Więc za każdym razem, gdy robię szarlotkę, intensywnie myślę o Niej i jej preferencjach smakowych.
Chyba dlatego wyszła taka pyszna <3 :D




szarlotka sypana dla Mamy

(12 porcji po ok 250 kcal)


*składniki suche*
- 200 g mielonych migdałów (ok. 1 i 3/4 szklanki)
- 1 szklanka otrębów owsianych
- 1 szklanka zmielonych na mąkę płatków owsianych


*masa jabłkowa*

- 6 sporych jabłek utartych na grubych oczkach tarki
- 1 szklanka mleka sojowego (gdyż jabłka miałam słodkie, dość mączyste, średnio soczyste; idealne by było mleko migdałowe - jednak nie chciało mi się go robić :P)
- 3 miarki stewii (skoncentrowany biały proszek, 96 % glikozydów stewiolowych - można pominąć lub zastąpić 1-2 łyżkami miodu/melasy/ksylitolu/słodu)
- skórka i sok z 1 pomarańczy
- sporo cynamonu, imbiru, szczypta zmielonych goździków, szczypta soli
- 2 łyżki domowego ekstraktu waniliowego + 1 niepełna łyżeczka ekstraktu migdałowego


*dodatkowo, na wierzch*

- 2 łyżki domowego masła z nerkowców i oleju kokosowego

1. Wszystkie suche składniki wrzuć do miski i dokładnie wymieszaj.
2. Przygotuj masę jabłkową: zetrzyj na tarce o grubych oczkach jabłka, wymieszaj z resztą składników.
3. Na dno foremki silikonowej (lub naczynia żaroodpornego) wysyp równą warstwą 1/3 suchych składników. Na to wyłóż 1/2 masy jabłkowej. Następnie wysyp kolejną 1/3 suchych składników. Na to resztę masy jabłkowej.
4. Pozostałą 1/3 suchych składników wymieszaj palcami z masłem nerkowcowym na kruszonkę. Wyłóż ją na wierzch.
5. Piecz ok. 25- 30 minut w 180 stopniach z termoobiegiem (w tym cieście nie ma surowych składników, więc szybko się piecze).






Smacznego :* !!!

30 marca 2013

zdrowe mazurki / wesołych! :D

Cześć!
U mnie ostatnio sporo się dzieje, wróciłam na studia i muszę ogarniać mnóstwo projektów, licencjat, do tego dochodzą ćwiczenia i miliard innych spraw ;P

Wiesz doskonale, że zdrowe słodkości to moja specjalność.
Z przyjemnością więc szalałam wczoraj i dziś w kuchni.

Upiekłam babę drożdżową, z szafranem, suszonymi owocami, z dodatkiem oleju kokosowego, mąki owsianej, zarodków pszennych, mąki ryżowej i pszennej razowej.
Upiekłam też sernik, z chudego twarogu, tofu i ricotty, z domowym ekstraktem waniliowym, skórką pomarańczową (i sokiem z niej), rodzynkami.

No i ;D upiekłam gwiazdy dzisiejszego posta, czyli MAZURKI ;D

Tradycyjnie robi się je na kruchym cieście (przeważnie tym z proporcji 3:2:1, czyli 3 części mąki, 2 części masła i 1 cukru).
Ja zrobiłam spody z miksu mąki jaglanej, gryczanej, ryżowej, otrębów owsianych, zarodków pszennych, mokrymi składnikami było tofu zmiksowane z jajkami. Do tego odrobinka ksylitolu, szczypta soli i sody. Bez zbędnego tłuszczu, z maksimum smaku ;D
Te spody nie wyszły kruche, ale nie są też miękkie. Są takie pomiędzy.

Nie podam Ci dokładnego przepisu, bo robiłam wszystko na oko, szczerze nie miałam w planie wstawić tego na bloga :P Skupiłam się na relaksie a nie sztywnym odmierzaniu.

Chcę się z Tobą natomiast podzielić pomysłami na nadzienia do mazurków.
Do jutra jeszcze trochę czasu, może Ci się przyda.





nadzienie Daktylowo - chałwowe
(wszystkie składniki, oprócz tahini, należy ugotować w małej ilości wody przez ok 10 minut. Następnie zblendować z tahini.)

- daktyle
- suszone śliwki
- suszone figi
- sok z cytryny
- pasta sezamowa tahini


~ na wierzch: różyczki z ciasta mazurkowego, nasiona chia, nasiona sezamu




nadzienie Wiśniowo-kokosowo-czekoladowe

(wszystkie składniki należy wrzucić do rondelka i rozpuścić. Następnie porządnie wystudzić i dopiero rozprowadzić na mazurku - olej kokosowy przyjmuje stałą konsystencję w temp. poniżej 24 stopni)

- mrożone wiśnie
- maślanka
- ksylitol i syrop z agawy
- kakao (o obniżonej zawartości tłuszczu)
- olej kokosowy
- otręby owsiane (są potrzebne, dzięki nim masa się nie rozwarstwia i robi się lekko budyniowa)


~ na wierzch: prażone płatki migdałowe



nadzienie Makowe
(wszystkie składniki należy gotować na małym ogniu ok 20 minut a następnie zblendować. Powstałą masę można wykładać na gorąco na spód mazurkowy)

- biały mak (można użyć też niebieskiego)
- mleko
- jabłko (pokrojone w kostkę)
- ksylitol, syrop z agawy, słód orkiszowy
- szczypta soli, odrobina soku z cytryny


~ na wierzch: różyczki z ciasta mazurkowego, orzechy włoskie, jagody goji




mazurek makowy z orzechami włoskimi i jagodami goji / mazurek czekoladowo wiśniowy z płatkami migdałów

Postaram się niedługo dodać jakiś bardziej sprecyzowany przepis :)
Dziękuję Ci Dario za nominację do Liebster Blog, postaram się w najbliższym czasie odpowiedzieć na pytania :*

I tak w ogóle, to Wesołych Świąt Wielkanocnych kochani :*
mnóstwa szczęścia, smakołyków i wspaniałości!!!!!!!!!!!!!!!!!!

7 lutego 2013

migdałowy sernik z ricotty z wanilią i skórką cytrynową / pączkowe minimuffiny z ricottą i wodą różaną :D

Zakochałam się w ricotcie! :D
Niedawno spróbowałam jej solo pierwszy raz w życiu, smak jest niesamowity <3 jeśli ktoś z Was jeszcze jej nie próbował, zdecydowanie polecam.

W Lidlu jest bardzo smaczna, a przy okazji tania (3 zł z kawałkiem za opakowanie 250 g).

Żeby uzewnętrznić moją nową miłość, postanowiłam upiec sernik z ricotty <3
Kiedyś jadłam taki w jednej kawiarni w moim mieście, to był najlepszy sernik jaki kiedykolwiek miałam okazję kosztować.

No ale teraz się już to zmieniło ;D
Bo najlepszym sernikiem jaki jadłam jest właśnie ten, na który przepisem się z Wami dziś podzielę.

Jest przepyszny, kremowy jednak nie ciapiący się, z lekko wyczuwalnymi nutami wanilii, migdałów i skórki cytrynowej.
Przygotowanie to banał, jedyne czego potrzebujesz to trochę cierpliwości ;P

Podlinkowane produkty pochodzą ze sklepu Twardy Orzech z którym ostatnio podjęłam współpracę, możesz o tym poczytać w tym i tym poście :) Co prawda już wywiązałam się z umowy, ale jestem niesamowicie zadowolona z jakości składników które oferuje ten sklep, więc z dużą przyjemnością Ci je po prostu polecam.




migdałowy sernik z ricotty z wanilią i skórką
cytrynową
(12 porcji)

- ricotta 500 g (czyli 2 opakowania)
- ser Emilki 0% 250 g (pół opakowania;)
- twaróg półtłusty 250 g (kostka)
- 4 jajka
- 3/4 szklanki ksylitolu
- 4 łyżki tartych migdałów
- 2 łyżki inuliny (można pominąć i zamiast tego wsypać dodatkową łyżkę tartych migdałów ;)
- 1 łyżeczka ekstraktu migdałowego
- ziarenka z środka 1 laski wanilii
- szczypta soli
- skórka z 1 ekologicznej cytryny + 2-3 łyżki soku z tej cytryny


- na wierzch: 5 łyżek płatków migdałowych



1. Wszystkie składniki należy wrzucić do blendera i blendować 2-3 minutki, tak żeby wszystko się dobrze połączyło.

2. Powstała masa jest dość płynna. Należy ją przelać do wyłożonej papierem do pieczenia tortownicy, a następnie na wierzchu posypać równomierną warstwę płatków migdałowych.
3. No i teraz najgorsza część :D Sernik ten trzeba piec 1,5 godziny w 160 stopniach (z termoobiegiem). Po upieczeniu należy go chłodzić ok. pół godziny w uchylonym piekarniku, następnie w temperaturze pokojowej a potem parę godzin w lodówce (schłodzony smakuje najlepiej!! <3).

Ja oczywiście jadłam go już wczoraj, w temperaturze pokojowej, taki jeszcze w sumie letni :P
Polecam!!!!!!!!! ;D
Dzisiaj na pewno zjem kilka kawałków, w końcu Tłusty Czwartek, trzeba się trochę dożywić :D



1 kawałek (1/12 całości) dostarcza:
~ 200 kcal, Białko 14 g, Tłuszcz 11,6 g, Węglowodany 16 g, w tym błonnik 1g z kawałkiem (ale to jest wartość bez wliczenia inuliny, więc z inuliną będzie tego błonnika więcej, bo inulina jest czystym błonnikiem rozpuszczalnym w wodzie ;)

close up :D widzisz te ziarenka wanilii ? :D:D



 ------------------------------------------------


No i przeglądałam Wasze blogi dziś, tyle tam było pączków i różnych cudowności, że postanowiłam upiec coś pączkowego :D
Miałam poprzestać dzisiaj na tym pysznym serniku z ricotty, ale w sumie, po co się ograniczać :P
I tak moje muffiny są w wersji mini, do foremki na każdą muffinkę wchodzi ok 1,5 łyżeczki masy, więc spoko, można się zajadać ;)

pączkowe minimuffiny z ricottą i wodą różaną 
(10 sztuk)

*suche*
- 3 łyżki mąki pszennej razowej
- 2 łyżki mąki ryżowej razowej (ona odpowiada za tą ciągnąco-puszystą konsystencję kojarzoną z pączkami :P)
- 2 łyżki otrębów owsianych
- niepełna łyżeczka sody oczyszczonej
- szczypta soli
- 1/2 łyżeczki gałki muszkatołowej (jest to niezbędne!! bez gałki nie będzie tego specyficznego, pączkowego posmaku!!!!!!!!!)


*mokre*

- 2 łyżki ricotty
- 2 łyżki jogurtu naturalnego
- 2 łyżki wody
- 1 łyżeczka wody różanej
- 3 łyżki ksylitolu
- skórka z odrobiny cytryny + 1-2 łyżki soku z tejże cytryny

1. Należy, standardowo, wymieszać suche z mokrymi. Wypełnić miniforemki wypełnione minipapilotkami :D
2. Minimuffinki pieką się 15 minut w 180 stopniach z termoobiegiem (pewnie przez brak jajek w składzie ;)
3. Po upieczeniu dałam im chwilkę ostygnąć, następnie rozpuściłam w rondelku odrobinę oleju kokosowego, wymieszałam go z łyżeczką wody różanej i łyżeczką syropu klonowego. Maczałam w tej miksturze czubki minimuffinek, a następnie w ksylitolu wysypanym na talerzyk.
Część z nich polukrowałam lukrem ze zmielonego ksylitolu i wody różanej.

Polecam :D



Zapraszam do lubienia strony facebookowej sklepu Twardy Orzech !!!

A jak tam Wasz tłusty czwartek?
Wchodzę na Wasze blogi więc widzę mniej więcej co i jak, ale piszcie, koniecznie! ;D
:*

6 lutego 2013

pseudo-pilaw orkiszowy z fasolką mung i bakaliami (wegański) / współpraca part II

Ta potrawa od bardzo dawna krążyła mi po głowie!
Miałam ochotę na rozgrzewający, orientalny aromat <3

Z pomocą przyszła mi cudowna współpraca z firmą Twardy Orzech, o której warunkach (i sposobie jej podjęcia) szczegółowo pisałam w poprzednim poście :D:D

Danie, które dziś przyrządziłam nazywam pseudo-pilawem, ponieważ robię go w nieco odmienny sposób niż standardowy pilaw (głównie ze względu na rodzaj składników). Jest on bardzo zdrowy, działa wzmacniająco i przeciwprzeziębieniowo (orkisz, przyprawy, orzechy), oczyszczająco (fasolka mung, pietruszka), jest bogaty w zdrowe tłuszcze (olej kokosowy, migdały, nerkowce), pełnowartościowe białko roślinne (połączenie roślin strączkowych i ziaren zbóż, orzechy). Doskonale działa na kondycję fizyczną jak i psychiczną (nerkowce zawierają tryptofan, który jest prekursorem hormonu szczęścia; ostra papryka pobudza ośrodek przyjemności w mózgu, a smak potrawy, kojący, sycący i satysfakcjonujący sprawia po prostu niesamowitą radość ;).
Składniki można stosować wymiennie, dodawać inne, liczy się ogólna idea :)
Przez przypadek ta potrawa mi wyszła wegańska (Ilonko MniuMniu, coś dla Ciebie :D) :P
Same plusy.

Musicie spróbować!!

pseudo-pilaw orkiszowy z fasolką mung
(4 spore porcje)

- 1/3 szklanki fasolki mung (przed ugotowaniem)
- troszkę ponad 1/2 szklanki ziaren orkiszu (przed ugotowaniem)


- łyżka nierafinowanego zimnotłoczonego oleju kokosowego

- por, cebula
- przyprawy: sól, wędzona słodka papryka, wędzona ostra papryka, nasiona kolendry (rozłupane w moździerzu), odrobinka sosu sojowego, kopiasta łyżeczka musztardy, szczypta kardamonu, szczypta gałki muszkatołowej, szczypta ziela angielskiego, kilka pręcików szafranu


- warzywa (pokrojone w dość małą kostkę): ok. 10 pieczarek, 1 papryka. 2 korzenie pietruszki

- 4 suszone pomidory (posiekane w cienkie paseczki)
- suszone owoce: garść jagód goji, garść żurawiny (bez cukru)
- orzechy: garść płatków migdałowych, garść nerkowców, garść pistacji (bez soli)

1. Fasolkę mung i ziarna orkiszu namoczyłam (w osobnych garnkach ;P) w wodzie (do orkiszu dodatkowo dodałam soku z cytryny, żeby zniwelować fityniany znajdujące się w jego zewnętrznej części), przez kilka godzin.
Następnie odlałam wodę z moczenia, dolałam świeżej (2 cm ponad warstwą orkiszu/fasolki). Gotowałam ok. 40 min, do miękkości (zarówno orkisz jak i fasolka mung gotują się podobnie ;)
2. Cebulę i pora pokroiłam w grubą kostkę. Podsmażyłam je na patelni z rozgrzanym olejem kokosowym.
Wsypałam wszystkie przyprawy, smażyłam jeszcze chwilkę, aż poczułam ich intensywny aromat.
3. Dodałam posiekane w kostkę warzywa, dusiłam aż stały się al dente (ok 3-5 minut na sporym ogniu).
4. Następnie wrzuciłam orkisz i fasolkę, poddusiłam jeszcze całość ok 3 minuty, aż nadmiar płynu odparował (specyficzną właściwością pilawu jest to, że każdy składnik ma być jakby osobno od siebie, nie sklejony żadnym sosem ;)
5. Na osobnej patelni (suchej) podprażyłam orzechy. Posypałam nimi pseudopilaw, wymieszałam. Podawałam od razu :D



Smak?
Słodko-kwaśno-ostry (moje ukochane połączenie smaków ostatnio) <3
Z wyczuwalną nutą ziaren kolendry, kęsami lekko cierpkiej żurawiny i słodkawych jagód goji oraz korzenia pietruszki. Z chrupiącymi, aromatycznymi orzechami, miękką, rozpływającą się w ustach, kremową fasolką i żującym, sprężystym orkiszem.


Polecam!!!

No i zapraszam do odwiedzania strony sklepu Twardy Orzech  oraz lubienia ich strony na facebooku [ klik ]



A jutro? Mam dla Was mega przepis :D
Na przegenialny, tłustoczwartkowy sernik z ricotty <3
Zakochałam się, nie zrobię już nigdy żadnego innego, z jakichkolwiek chudych twarogów :D
Zapraszam jutro, kochane:*
Miłego!!!

4 lutego 2013

prozdrowotny wypiek śniadaniowy inspirowany orientem / współpraca

Cześć mordeczki :*

Koło 2 tygodni temu skończyła mi się inulina, skończyły mi się bakalie, miałam ochotę na wanilię. Postanowiłam poszukać na allegro (bo inuliny w normalnych sklepach ze świecą szukać ;).
Znalazłam sprzedawcę, który oferował towar (wg zdjęć) bardzo dobrej jakości w bardzo satysfakcjonującej cenie.
Zamówiłam i... zachwyciłam się!
Migdały, które wtedy zamówiłam powaliły mnie smakiem i wielkością <3
Wanilia była niesamowicie aromatyczna, podobnie jak kardamon.
Jagody goji też przepyszne.
Biały mak (którego dostępność jest przeważnie średnia), obłędny!

To zamówienie na allegro i zachwyt paczką którą dostałam spowodowały, że, w formie wyjątku, napisałam do sklepu Twardy Orzech (swoją drogą dobra nazwa ;D) zwracając się z propozycją współpracy :))

Odpowiedź otrzymałam bardzo szybko, pani Kinga z którą wymieniałam maile w przemiły sposób skonsultowała ze mną warunki współpracy, ja sama wybrałam składniki które chciałabym otrzymać.

Zaproponowałam, że zrobię dwie potrawy z użyciem ich produktów (choć wiem, że tych potraw będzie o wiele więcej, kocham bakalie! :D <3).

Dzisiaj dostałam paczkę i jestem wszystkim zachwycona !! :))
Pomijając produkty które zaproponowałam, dostałam też słodki upominek w postaci orzechów ziemnych w karmelu - ja nie jadam takich rzeczy (karmel) ale mojej siostrze tylko się oczy zaświeciły jak to zobaczyła i od razu mi ukradła opakowanie z tymi orzeszkami, ledwo zrobiłam zdjęcia ;D

Jedyne do czego mogę się przyczepić to sposób pakowania produktów - z zewnątrz bardzo estetyczny karton, natomiast w środku - każdy produkt (w swoim firmowym opakowaniu) był zapakowany w woreczek foliowy - więc gdy tych produktów było sporo, powstała w mojej kuchni olbrzymia sterta siatek - dla środowiska i mojej średnio dużej kuchni to nie było zbyt cudowne zjawisko :P
(zdjęcia wszystkich produktów są na samym dole)

No więc pora na pierwszy przepis na jedzenie o którym myślałam już od dłuższego czasu, tylko wstrzymywałam się ze zrobieniem od momentu gdy dowiedziałam się że współpraca dojdzie do skutku :))

prozdrowotny wypiek śniadaniowy inspirowany orientem
(blacha ok. 24x34 cm; 4 porcje śniadaniowe)

- 3/4 szklanki płatków owsianych
- 1/4 szklanki otrębów owsianych
- 1/2 szklanki ziaren quinoa (przed ugotowaniem! , + 1 szkl wody do gotowania)
- garść orzechów włoskich (zmiażdżonych w moździerzu)
- garść nerkowców (zmiażdżonych w moździerzu)
- garść jagód goji
- 5 łyżek ksylitolu
- 3 łyżki inuliny
- 3 jajka
- 0,5 szklanki mleka sojowego + 3/4 szklanki ciepłej wody
- 1 łyżeczka sody oczyszczonej + łyżka soku z cytryny (i odrobinę skórki z cytryny)
- szczypta soli, cynamon, kurkuma, kardamon, chilli, biały pieprz (świeżo zmielony), nasiona z środka 1 laski wanilii, łyżeczka wody z kwiatów róży, 0,5 łyżeczki ekstraktu migdałowego (<3)

1. Quinoa wrzuciłam na sitko, dokładnie przepłukałam. Wrzuciłam do garnka, wlałam szklankę wody, gotowałam na małym ogniu pod przykryciem (jakieś 10-15 min). W międzyczasie przygotowałam resztę składników :)
2. Do miski wrzuciłam resztę składników (kolejność nie ma znaczenia :P) i dokładnie wymieszałam. Odstawiłam na chwilę (aż ugotowała się quinoa) - dzięki temu płatki i otręby zaabsorbowały część płynu.
3. Gdy quinoa się ugotowała, przemieszałam ją porządnie żeby szybciej ostygła (tak żeby była ciepła ale nie mega gorąca). Dodałam ją  i dokładnie, raz jeszcze, wymieszałam.
4. Gotową masę przelałam na blachę wyłożoną papierem do pieczenia (wychodzi mocno płynna :). Piekłam 40 minut w 180 stopniach z termoobiegiem.



Będę wcinać jutro na śniadanie (będą zdjęcia jutro, podobnie jak szerszy opis tej potrawy), ale tu macie małą próbkę, bo nie mogłam się powstrzymać przed spróbowaniem.. pachnie to niczym arabskie noce :D
Podałam z twarożkiem wymieszanym z olejem lnianym, wodą z kwiatów pomarańczy i syropem klonowym.




Kaloryczność całości:
~ 1980 kcal , Białko 81 g, Tłuszcze 87 g, Węglowodany 257 g - w tym błonnik 30 g

Czyli na porcję śniadaniową (1/4) wychodzi:
~ 495 kcal , Białko 20 g, Tłuszcze 22 g, Węglowodany 64 g - w tym błonnik 7,5 g

Smacznego!! ;*

ps. słowa mojej mamy gdy tego spróbowała 'mmmm jakie to smakowite..mniaam rewelacja!!' - lepszej rekomendacji chyba nie trzeba, co nie? ;D

wszystkie produkty, które dostałam :D <3


Link do sklepuTwardy Orzech
Link do ich facebooka: [klik] - lajkujcie, trzeba ich wesprzeć ej! :D

miłego dnia!! ;*

25 stycznia 2013

cytrusowo-migdałowe ciasto z ciecierzycy

Obiecałam w śniadaniowym poście, że pójdę poćwiczyć i wrzucę przepis <3
Ćwiczenia efektywnie wykonane , posiłek potreningowy (z ciachem jako częścią składową) wciągnięty z OLBRZYMIM smakiem ;D

To ciasto jest absolutnym hitem !!
Smakuje jak połączenie najdelikatniejszego biszkoptu z wilgotną babką piaskową, o aromacie cytrusowej drożdżówki <3
Kojarzysz Petitki Lubisie? Moja siostra, gdy była małym smrodem, bardzo lubiła je jeść ;P
To właśnie to ciasto ma coś w sobie ze spodów tych ciasteczek. Podobny aromat, wilgotność.
Jest ULTRA wilgotne, mięciutkie, delikatne, wręcz rozpadające się.

Musisz spróbować, chociażby, żeby się przekonać do tego typu wypieków <3
Dla przypomnienia podaję linka do mojego serniko-brownie z użyciem strączków [klik]

cytrusowo-migdałowe ciasto z ciecierzycy
(duża blacha, 15 sporych kawałków)

*ciasto*
- 200 g ciecierzycy (przed ugotowaniem)
- 5 jajek '0' (osobno białka i żółtka)
- 0,5 szklanki wody
- 0,5 szklanki ksylitolu (można użyć w zasadzie dowolnego zdrowego słodzidła - gdy jest płynne należy pominąć dodatek wody, oczywiście jak zwykle cukru nie pozwalam używać :P /ani sztucznych słodzików do pieczenia/)
- skórki z cytryny i pomarańczy (starte na drobnych oczkach tarki ;)
- 3 łyżki serka 0% Emilki
- 2 łyżki płatków drożdżowych nieaktywnych (jest to zupełnie opcjonalne :P)
- 3 łyżki zarodków pszennych
- łyżeczka sody oczyszczonej + 2 łyżki soku z cytryny
- szczypta soli, białego pieprzu, kardamonu

*na wierzch*
- 3 łyżki surowego cukru palmowego/kokosowego
- garść migdałów (utłuczona w moździerzu na pył)
- ok. 1 łyżka cynamonu

1. Ciecierzycę namoczyłam przez kilka godzin, a następnie ugotowałam do miękkości, wystudziłam.
2. Ubiłam na sztywno białka z ksylitolem i sporą szczyptą soli.
3. Zmiksowałam w blenderze ciecierzycę z resztą składników.
4. Wmieszałam delikatnie białka.
5. Po wyłożeniu masy na blachę posypałam ją mieszanką cukru kokosowego z migdałami i cynamonem.
6. Piekłam 45 minut w 180 stopniach z termoobiegiem.



~ w miarę możliwości polecam upiec to ciasto w silikonowej foremce - ja piekłam w blaszanej wyłożonej papierem do pieczenia i niestety ciasto troszkę przywarło, trzeba się nagimnastykować żeby je wyciągnąć ;)
~ ciacho rośnie a potem trochę opada, nie trzeba się tym przejmować :)




~ 1 kawałek (1/15 całości) dostarcza:
ok. 120 kcal / Białko: 6,6 g / Tłuszcze: 3,8 g / Węglowodany: 18,4 g - w tym błonnik 2,5 g

ściskam :*


śniadanie 25/01/2013

oj, dzisiaj elektryzujące śniadanie ;D

od jakichś 3 miesięcy tak strasznie płakałam że mam ochotę na MALINY, no i w końcu dostałam, mrożone, rozpływam się ;D:D:D


Elektrrrryzująca dwuwarstwowa owsianka malinowo-kokosowa:
1. Owsianka gotowana na wodzie z mrożonymi malinami (!!!! :D), wiórkami kokosowymi, skórką cytrynową, chilli w proszku (koniecznie!), szczyptą cynamonu, kardamonu i ksylitolem.
2. Serek 0% Emilki z  olejem kokosowym (najpierw go rozpuszczam i potem mieszam z serkiem, powstaje konsystencja podobna do bitej śmietany! ;D), ksylitolem i malutkim utartym jabłkiem.
3. na wierzchu są płatki kokosowe i zmiażdżone nerkowce.

do tego kawa, americano z cykorią i mlekiem krowiowo-sojowym xD

<3<3

Idealne połączenie malin z kokosem, kwaskowa słodycz wzbogacona o orzeźwiające chilli, łagodzący wszystko, lekko tłustawy smak oleju kokosowego i lekko wybijająca się skórka cytrynowa idealnie komponująca się z kardamonem. 
Ta owsianka jest zdecydowanie moją ulubioną. Jutro też ją sobie zrobię! :D

po wymieszaniu :P
A Wy mieszacie swoje owsianki z dodatkami przed jedzeniem? ;)

Później wrzucę przepis na kolejny przepyszny i zdrowy wypiek :D
Tym razem to będzie ciasto, które smakiem i konsystencją przypomina połączenie biszkoptu z najdelikatniejszą drożdżówką <3

Ale najpierw ćwiczenia - za niecałe 2 godzinki będę cisnąć Killera, nie mogę się doczekać :D:D:D

Stay tuned,
miłego dnia :***


20 stycznia 2013

śniadanie 20/01/2013


owsianko-jaglanka z wkrojonym jabłkiem i mrożonymi truskawkami, słodzona  ksylitolem, przyprawiona czarnym pieprzem, solą, cynamonem i gałką muszkatołową, z dodanym pod koniec gotowania jajkiem wymieszanym z odrobiną mleka sojowego, posypana rozkruszonymi nerkowcami i płatkami kokosowymi; kawa (americano wymieszana z cykorią, z odrobiną mleka sojowego i krowiego, pół na pół)


Owsianka z jajkiem jest moją ulubioną <3
Wbite pod koniec gotowania rozbełtane jajko, odpowiednio wymieszane, tworzy cudownie budyniową konsystencję i nadaje jakby lekko biszkoptowego smaku!

Ta owsianka powyżej smakowała jak połączenie biszkoptu z truskawkami z budyniem :D
Ale nie była mdła, wszystko za sprawą czarnego pieprzu który cudownie przełamał słodycz i tą truskawkowość :P
polecam!

Miłego dnia ;*

19 stycznia 2013

serniko-brownie z awokado, fasolką mung i bananami (bez mąki)

Obiecałam w moim dzisiejszym śniadaniowym poście, więc spięłam dupcię, szybko odśnieżyłam wielki podjazd (zajęło mi to jedynie ;) pół godziny, szybkim tempem, ze słuchawkami na uszach - wszelka zumba się chowa xD), wcisnęłam w siebie kawał tego cudownego ciasta i jestem gotowa się nim z Wami podzielić :DD

Składniki dość niecodzienne, ale jesteście ze mną już trochę i wiecie, że ja tak lubię :D

Fasolka mung ma zdolności oczyszczania wątroby i woreczka żółciowego, jest moczopędna i usuwa opuchlizny z organizmu. Jest bardzo wartościowa, ma dobrej jakości białko, a PRZEDE WSZYSTKIM jest świetna dla NERWUSÓW - jest wychładzająco-wysuszająca - czyli usuwa objawy nadmiernej kumulacji wilgotnego gorąca w organizmie (które między innymi objawia się nerwowością, brakiem cierpliwości - czyli coś dla mnie :D:D:D).
Awokado, wiadomo, świetne źródło dobrego tłuszczu (omega-3 <3) i witamin rozpuszczalnych w tłuszczach, ponadto jest wskazane dla kobiet - reguluje gospodarkę hormonalną (świadczy również o tym jego kształt - podobny do macicy ;).
Banan - cudowny dla układu nerwowego, między innymi zawiera dużo potasu.

No, koniec teorii, teraz dzielę się z Wami przepisem, w końcu :D

serniko-brownie z awokado, fasolką mung i bananami
(15 dużych kawałków)

*masa brownie* (wegańska) 
- 1 awokado
- 2 banany
- 100 g fasolki mung (czyli 0,5 szklanki suchej, przed ugotowaniem; należy ją oczywiście namoczyć przez minimalnie 2-3 godzinki, odlać wodę, nalać nową i ugotować do miękkości, zajmuje to jakieś 40-50 minut)
- 6 łyżek otrębów owsianych
- 3 łyżki mąki z amarantusa (można dodać trochę więcej otrębów, jeśli nie lubisz/nie masz tej mąki ;)
- 1 szklanka wody
- 7 łyżek słodzidła (1 łyżka ksylitolu + 3 łyżki cukru kokosowego + 1 łyżka melasy daktylowej + 2 łyżki syropu klonowego / oczywiście można dodać co tylko chcecie, OPRÓCZ CUKRU, nie pozwalam! ;))
- 3/4 łyżeczki sody oczyszczonej + 1 łyżka soku z cytryny
- 6 łyżek kakao o obniżonej zawartości tłuszczu + 2 łyżki zwykłego mocnego kakao + 1 łyżka karobu
- szczypta soli, chilli, gałki muszkatołowej

*masa serowa* 
- 250 g mielonego sera Emilki 0% tłuszczu
- 2 łyżki jogurtu naturalnego
- 0,5 szklanki wody
- 5 łyżek słodzidła (2 łyżki ksylitolu + 3 łyżki syropu z agawy / j.w.)
- skórka z cytryny, szczypta kardamonu

1. Do blendera wrzuciłam wszystkie składniki na masę brownie. Zmiksowałam bardzo dokładnie, trwało to 2-3 minuty.
2. W misce wymieszałam składniki na masę serową. Jeśli chcesz, żeby ciasto było w całości wegańskie, możesz ser Emilki zastąpić tofu i dodatkowo użyć soku z 0,5 cytryny - wtedy masę tofuową trzeba utrzeć na gładko w blenderze, ewentualnie dolewając więcej płynu. Konsystencja ma być taka jak jogurt naturalny.
3. Masę brownie wylałam na wyłożoną papierem do pieczenia blachę, na to wlałam masę serową, a następnie zatopiłam czubek łyżki w cieście na blasze i robiłam esy-floresy, tak żeby masy delikatnie się przemieszały.
4. Piekłam w temperaturze (niższej niż zwykle, czyli) 160 stopni z termoobiegiem, przez 50 minut.
5. Ciasto po ostudzeniu włożyłam do lodówki, jest najlepsze po całonocnym schłodzeniu :P



Jeden kawałek (1/15 ciasta) dostarcza :
 ~ 140 kcal / Białko: 6,3 g / Tłuszcz: 2,7 g / Węglowodany: 23 g / Błonnik: 2,5 g

więc, standardowo, jest idealne jako element drugiego śniadania albo element posiłku potreningowego :)

a tak prezentuje się w przekroju :P


Na zdrowie, mordeczki! ;*


śniadanie 19/01/2013

owsianka z poppingiem amarantusowym i nasionami chia, gotowana na wodzie i odrobinie mleka sojowego (Rossman), z suszoną figą, małym jabłkiem, dużą garścią mrożonych jagód, słodzona ksylitolem (0,5 łyżeczki) i syropem daktylowym (1 łyżeczka), przyprawiona kakao (1 łyżką), solą, chilli (sporo ;D), gałką muszkatołową i cynamonem. Na wierzchu rozdrobnione w moździerzu migdały; kawa (americano z cykorią i odrobiną miksu mleka sojowego i krowiego)



 Mmmmmm....... jakie to było pyszne!!
Jak mocno czekoladowo-jagodowy budyń <3 Z chrupiącymi migdałkami i mięsistymi płatkami owsianymi.
Polecam!

Dziękuję Wam bardzo za życzenia powrotu do zdrowia, chyba mi to pomogło bo jeszcze tego samego dnia dałam radę poćwiczyć Skalpel (w którym swoją drogą po raz kolejny, na nowo, się zakochałam :)), a wczoraj już w ogóle mnie nosiło, miałam 10 razy więcej energii niż zwykle :D

I z tej okazji upiekłam CIASTO, totalnie odjechane, wyjątkowe i, jak zwykle, bardzo zdrowe :D
Później wrzucę przepis, także spodziewajcie się jeszcze dziś czegoś pysznego tutaj :))))

Miłego dnia :******



17 stycznia 2013

gryczano-amarantusowo-mandarynkowe muffiny z daktylami i morelami (bez cukru, bezglutenowe, bez tłuszczu, samo zdrowie ;P) / Liebster Award II

Ostatnie 2 dni miałam wyjęte z życia.
Głupia grypa..
Co prawda nie miałam szczególnie podwyższonej temperatury, ale wszystko mnie bolało i ogarniała mnie przerażająca wręcz (i nienormalna jak na mnie!) senność, a do tego wilczy apetyt.. Nigdy w życiu nie byłam w takim stanie :P
Dziś na szczęście jest lepiej (po kolejnych z rzędu kilkunastu godzinach snu ;o)!

Może uda mi się nawet zrobić jakiś lżejszy trening, strasznie mi się już tęskni za ćwiczeniem..

Więc, żeby uczcić mój powrót do formy (<3) postanowiłam zrobić bardzo zdrowe (jak zwykle ;p) muffiny, które odżywią i ucieszą moje zmaltretowane ciało, a zarazem dopieszczą (w sumie to i tak ostatnio trochę rozpieszczone) kubki smakowe ;D

do rzeczy, więc!

Gryczano-amarantusowo-mandarynkowe muffiny z suszonymi daktylami, morelą i rodzynkami
(7 sporych muffinów, ok. 150 kcal sztuka)


*mokre*

- 2 jajka "0" (aby było wegańsko, można zastąpić 'lnianym jajem', lub 'jajem chia' - 2 łyżki zmielonego lnu lub zmielonych nasion chia + 8-10 łyżek wrzątku)
- 3 mandarynki (sok i skórka)
- 1 łyżka słodu daktylowego + 1 łyżka syropu klonowego (można zastąpić dowolnym innym albo miodem, ewentualnie szczyptą stewii lub ksylitolem, cukru absolutnie używać nie pozwalam!! ;P)
- mały chlust wody (3-4 łyżki)
- po szczypcie; soli, kardamonu, gałki muszkatołowej, białego pieprzu, imbiru w proszku


*suche*

- niepełna szklanka mąki gryczanej
- 1/4 szklanki mąki z amarantusa
- garść płatków owsianych (aby muffiny były na 100 procent bezglutenowe, trzeba się upewnić że płatki są bezglutenowe; można zastąpić dowolnymi pestkami, orzeszkami lub pominąć)
- 7 daktyli pokrojonych w drobną kosteczkę
- 1 suszona morela pokrojona w drobną kosteczkę
- mała garść rodzynek
- 3/4 łyżeczki sody oczyszczonej

1. Najpierw należy wymieszać wszystkie *mokre* składniki. Następnie wmieszać do nich *suche* i przełożyć do muffinkowych foremek.
Mąki bezglutenowe są o tyle cudowne, że można masy z ich udziałem mieszać ile się chce, bez obawy o nadmierne wymieszanie (które w przypadku mąki z glutenem owocuje twardą, zbitą konsystencją :P)

2. Muffiny piekłam 20 minut w 180 stopniach z termoobiegiem.


 
                                        ****************************************

Dziękuję bardzo za nominację do Liebster Award, którą przyznała mi Gunia, bardzo mi miło!!! :*

1. Co było najtrudniejsze w przejściu na weganizm/wegetarianizm?
Nic! :D U mnie w domu, za czasów mojego dzieciństwa, nie jadło się za dużo mięsa, jedynie raz na jakiś czas. Potem moja mama przyrządzała je jeszcze rzadziej, aż w końcu jakoś nikomu go nie brakowało.. 
Także ja miałam naturalną i prostą drogę do wegetarianizmu, wszystko dzięki mojej Mamie, jestem jej z tego powodu bardzo wdzięczna :)

  2. Produkt spożywczy bez którego Twoja kuchnia mocno by ucierpiała.
jeden? ja mam takich produktów bardzo dużo!
podstawą mojego odżywiania, oprócz warzyw, są wszelkiego rodzaju kasze/płatki i ziarna - więc ta grupa produktów spożywczych jest moją niezastąpioną :P



3. Jakie odczuwasz korzyści przejścia na dietę wegańską/wegetariańską?

Tak jak już pisałam, u mnie przejście na wegetarianizm było naturalne, stopniowe, więc ciężko mi opisać jakieś szczególne korzyści zdrowotne. Po prostu cieszę się, że nie przyczyniam się do śmierci i zadawania bólu niewinnym istotom..


4. Czy będąc weganką/wegetarianką zwracasz uwagę na kwestię testowania kosmetyków na zwierzętach?

Tak :)

  5. Najlepszy przepis jaki zrobiłaś?
Nie wiem, szczerze ciężko wybrać..


6. Dlaczego zaczęłaś prowadzić bloga?

Bo gotowanie od najmłodszych lat jest moją pasją! Chciałam się nią po prostu podzielić z innymi ;)

  7. Produkt, którego nie zjesz w żadnej postaci (ze względu na jego smak)?
Nie znoszę liści kolendry! Ale mam nadzieję, że kiedyś się przekonam do niej :P
 


8. Ulubione danie z czasów dzieciństwa (nawet jeśli nie wege/wega)?

słodko-słony ryż na mleku, tosty z żółtym serem, natką pietruszki i keczupem


9. Ulubiona przyprawa?

jest ich mnóstwo! uwielbiam przyprawy <3
cynamon, chilli i sos sojowy, to moja święta trójca ;D 


10. Kawa czy herbata? A może unikasz kofeiny w każdym wydaniu?

kawa i herbata :D
kocham świeżo mieloną kawę, americano z mlekiem sojowo-krowim lub z mlekiem migdałowym <3
a herbatę? moje ulubione to: zielona o aromacie earl grey; czarna Dilmah o smaku liczi (tak, Ametutu, to przez Ciebie ;D); miks zielonej z białą z Tesco; Roiboos z wkrojonym świeżym imbirem i cytryną; zwykła czerwona, bez dodatków.

Nie nominuję już nikogo, bo kiedyś brałam już udział w tej zabawie..

Któraś z Was zamówiła już nową płytę Ewy Chodakowskiej? Ja wczoraj zamówiłam i cieszę się na nią jak dziecko :D:D:D:D
O kurczę, ale mi brakuje ćwiczeń, mam nadzieję że dzisiaj dam radę Skalpela chociaż zrobić:P

Miłego dnia :****   
Wszystkie zdjęcia i przepisy są mojego autorstwa i nie zgadzam się na ich kopiowanie (no chyba, że mnie o tym poinformujesz;).