Pokazywanie postów oznaczonych etykietą brokuły. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą brokuły. Pokaż wszystkie posty

10 października 2012

food to go: gryczano-owsiana tortilla w 5 minut

W sumie to od dość dawna mam taki zwyczaj, że gdy czeka mnie więcej godzin poza domem, robię sobie tortillę wypełnioną różnymi pysznymi rzeczami.
Zawsze tą tortillę robiłam sama, z otrębów, różnych mąk.
Metodą prób i błędów wypracowałam taki oto przepis, który daje idealną, miękką, sprężystą, NIEROZRYWAJĄCĄ się tortillę, a do tego mega zdrową! I bardzo uniwersalną w użyciu :D

gryczano-owsiana tortilla w 5 minut
(1 porcja, duża patelnia o średnicy 28 cm bodajże)


- 1 białko (można spokojnie pominąć lub zamienić siemieniem lnianym)
- ok. 4-5 łyżek ciepłej wody

- 2 łyżki mąki gryczanej (mielę kaszę gryczaną niepaloną w blenderze stacjonarnym na mąkę ;P)
- 1 łyżka zmielonych otrębów owsianych (j.w.)

Wszystko mieszam, na masę minimalnie gęstszą niż ciasto naleśnikowe (ale jest ona też trochę bardziej glutowata :P).
Smażę na suchej patelni z dobrym teflonem.

Najpyszniejsze tortillowe nadzienie świata składa się z:
2. sosu czosnkowo-dyniowego (1 łyżka puree z pieczonej dyni + 1 wyciśnięty ząbek czosnku + 2 łyżki serka homogenizowanego naturalnego + 1 łyżeczka oleju lnianego nierafinowanego zimnotłoczonego + ostra papryka)
3. mnóstwa różnych sałat z gotowego miksu
4. sporej garści kiełków rzodkiewki


Tortillę jadłam w towarzystwie parowanych różyczek brokuła, polanych odrobinką sosu sojowego :D
Polecam, świetne jedzenie na wynos!
:*

13 sierpnia 2012

zielono: brokułowo-tofuowe stir fry / śniadanie 13/08/12

Cześć!

Wczoraj zaczęłam ćwiczenia z Ewką Chodakowską, dają wycisk ale są świetne :D
Doszłam do tego, że przed zakwasami chroni mnie godzinny marszobieg późnym wieczorem, gdy coś takiego sobie zaaplikuję żaden zakwas mi nie straszny!
A Wy jakie macie sposoby?

No dobra, koniec tego pitu pitu, dzisiaj 2 proste rzeczy do jedzenia, wiem że to nic ą ani ę, ale ja ostatnio się tak żywię - od kiedy odstawiłam słodycze i ograniczyłam spożycie tłuszczu, a ponadto rzuciłam papierosy (!!) i alkohol również ( :D ), wyostrzyły mi się (i tak wyostrzone;p) kubki smakowe i lubię czuć smak każdego składnika osobno (dlatego też jem sporo surowych warzyw - odkrywam ich smak na nowo ;p).

śniadanie 13/08/12


owsianeczko-otrębianka (a jakżeby inaczej :P) na wodzie z dużą ilością cynamonu, suszonego imbiru i z pieprzem cayenne, na niej serek Bakoma 0% z jednym, dużym, startym na grubych oczkach tarki jabłkiem i 3/4 łyżeczki wiórek kokosowych BIO i 1 łyżeczką syropu z agawy, a na wierzchu cudnie-jak-żelki-wyglądające kawałki żółtych śliwek (mega słodkich i w ogóle moich ukochanych:D)
spróbujcie, mega pysznie to smakowało!


brokułowo-tofuowe stir fry
(1 porcja)
- 2 duże garści brokuła (ok 200 g)
- pół kostki naturalnego tofu Polsoi (niecałe 100 g)
- sos sojowy, pieprz cayenne, curry, musztarda, świeży rozmaryn, wyciśnięty ząbek czosnku

Tofu pokroiłam na kawałki i ciągle mieszając podprażyłam na suchej patelni(wytwarza się na nim cudnie chrupiąca skórka a tofu zmienia troszkę konsystencję - uwielbiam to!). Następnie wrzuciłam rozdrobnionego  brokuła, podlałam odrobinką wody, wrzuciłam resztę składników, wymieszałam, przykryłam pokrywką, zostawiłam na chwilkę żeby brokuł lekko zmiękł, a następnie odkryłam żeby nadmiar płynu wyparował. Ja to wszystko robiłam na sporym ogniu więc to była kwestia paru minut.

Zanim zaczęłam robić to stir fry, nastawiłam sobie kaszę jaglaną do gotowania, razem z glonami wakame i sosem sojowym.

Gdy nakładałam na talerz, kaszę jaglaną polałam łyżeczką oleju lnianego zimnotłoczonego nierafinowanego - genialnie podbił smak no i +10 punktów dla zdrowia :P


Polecam, no!


10 sierpnia 2012

czarrrrrna fasola na obiad / banalne kotleciki z soczewicy / TAG

Witajcie! ;*
trochę mnie nie było, a to dlatego, że przez tą wichurę/armagedon/koniec świata nie miałam przez jakiś czas prądu, a jeszcze dłużej nie miałam internetu!
w sumie, nie ma tego złego.. mała terapia odwykowa nie zaszkodziła (taak, jestem w sumie uzależniona od internetu, przyznaję ;P).
Przeżyłam, nawet zaczęło mi sprawiać przyjemność nie-siedzenie przed komputerem/iPadem :D

Ćwiczyłam standardowo, wg tego co sobie ustaliłam, dobrze się czułam i czuję... jednak.. mam do Was pytanie.
Czy któraś z Was miała tak, że przez zakwasy międzyżebrowe miała problem z oddychaniem?
W sensie nie że nie mogłam oddychać, tylko miałam takie wrażenie, że sprawia mi to olbrzymią trudność (przez co pojawił się lęk, bo to było w nocy hyh ;P).
Czytałam na ten temat, że tak się może dziać, pytam Was po prostu czy też tak miałyście :P

Na jeden z moich obiadów ostatnich dni zrobiłam sobie czarną fasolę. Zapomniałam już jak pyszna ona jest, bardzo bardzo dawno jej nie jadłam.
Mimo, że moczyłam ją całą noc i pół dnia, franca gotowała się prawie 4 godziny!! ;o
Ale, było warto :D Przepyszna prostota!

czarrrrrrrrna fasola 
(3 porcje)
- 3/4 szklanki czarnej fasoli (ilość suchej fasoli przed ugotowaniem)
- 1 cebula
- 2 pomidory
- kawałek cukinii
- sól, sos sojowy, łyżeczka musztardy, słodka papryka, pieprz cayenne, świeże zioła: tymianek, bazylia
- pół łyżeczki oliwy z oliwek

Fasolę moczyłam całą noc. Odlałam wodę z moczenia, zalałam świeżą, gotowałam do miękkości.
W rondelku na oliwie z wodą poddusiłam warzywa (z przyprawami), aż puściły sok i odparowały, dodałam fasolkę, dusiłam jeszcze przez parę minut i voila!
Fasolkę połączyłam z pomidorami pod koniec, ponieważ skórka fasoli ma to do siebie, że w kwaśnym środowisku twardnieje - chciałam tego uniknąć :D

Jadłam z uparowanym brokułem i ogórkiem wymieszanym z jogurtem naturalnym i dużą ilością czarnego pieprzu (ogórek+pieprz mniaaam <3)



Jeszcze muszę się z Wami podzielić kotlecikami z soczewicy które zrobiłam ostatnio - bez mąk, jajek, jakichś bułek tartych i dziwnych zagęstników :P Niestety bez zdjęcia, ale polecam !

2-składnikowe kotleciki soczewicowo-kalafiorowe
(11 kotlecików)

- 3/4 szklanki czerwonej soczewicy (suchej, przed ugotowaniem)
- pół małego kalafiora + kawałek brokuła
- 1 łyżka otrębów pszennych (dla smaku!)
- sos sojowy, sporo curry, łyżeczka musztardy, suszony tymianek, świeży rozmaryn

Soczewicę przepłukałam, zalałam dwukrotnie większą ilością wody. Gdy już się ugotowała, dorzuciłam drobno pokrojone warzywa (i przyprawy) i gotowałam dalej (w razie potrzeby dolewając odrobinę wody oraz często mieszając) aż soczewica się rozpadła, a warzywa lekko zmiękły (cały proces gotowania trwał jakieś 20 minut).
Odstawiłam do przestygnięcia i stężenia (bo początkowo ta masa jest konsystencji hmm gęstej śmietany, jednak w miarę stygnięcia gęstnieje) - na jakieś 15 minut.
Następnie za pomocą łyżki układałam kotleciki na blaszce z papierem do pieczenia, piekłam 20 minut w 180 stopniach z termoobiegiem.
Jadłam z pieczoną cukinią z poprzedniego posta (bardzo ją lubię!) i z ogórkami. Mniam!

31 października 2011

Makaron, brokuł i Parmigiano Reggiano. Pyszna prostota..

Dzisiaj przyszła pora na przepis który swoją prostotą zdecydowanie wojuje moje kubki smakowe. Wstęp jest zbędny.

Składniki:
- razowe tagliatelle (3 gniazdka na porcję)
- kawałek brokuła pocięty na małe różyczki
- chlust oliwy z oliwek
- garstka parmezanu (u mnie Parmigiano Reggiano prosto z Włoch;)
- chlust sosu sojowego
- utarty ząbek czosnku
- zioła: czubryca, tymianek, Podlaska Przyprawa dla wegetarian
- chilli, sporo
- trochę wody z gotowania makaronu

Przygotowanie:
Czas gotowania mojego makaronu (al dente) wynosi 10 minut. Gdy wrzucam makaron do wrzątku i mija 5 minut, dorzucam do niego brokuły. Odcedzam po następnych 5 minutach.
W międzyczasie mieszam resztę składników w misce. Po odcedzeniu makaronu i brokułów wrzucam je z powrotem do garnka, mieszam z zawartością miski i odrobiną wody po gotowaniu i jeszcze przez jakąś minutę duszę wszystko razem aż do roztopienia się sera i powstania kremowego sosu.
Czasami posypuję pestkami dyni.
Wcinam od razu!!
Miaaaaaaaaaaam!

Wszystkie zdjęcia i przepisy są mojego autorstwa i nie zgadzam się na ich kopiowanie (no chyba, że mnie o tym poinformujesz;).